Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to nie Polska wywołała obecny kryzys, który dzieli Kijów i Warszawę. Jakkolwiek krytycznie można oceniać reakcje z naszej strony, jakkolwiek uważam gest Karola Nawrockiego za szkodliwy i jątrzący, musimy pamiętać, że praprzyczyną całej awantury było przyznanie przez Wołodymyra Zełenskiego elitarnej jednostce wojskowej miana „Bohaterów UPA”. Później ukraiński prezydent eskalował spór, odwołując udział w Konferencji Odbudowy Ukrainy, której był nie gościem, ale gospodarzem. Ze strony Ukrainy nie było najmniejszego gestu, który mógłby doprowadzić do załagodzenia tego sporu, przeciwnie, wyglądało to na grę na zimno, bez emocji, jak do końca ten kryzys wykorzystać, by przedstawić Polaków jako przewrażliwionych na punkcie swojej historii, kłótliwych i pamiętliwych Lachów.