„Wpatrując się w słońce” zdobyło wiele nagród i wyróżnień. Dzisiaj krytycy piszą o jego nowoczesnym, nowatorskim, niemal hipnotycznym stylu.
Niełatwo było jednak doprowadzić do realizacji tego filmu. To skomplikowana produkcja, obejmująca różne okresy historii, duże grono aktorów, także dzieci, dla których na planie zawsze trzeba mieć więcej czasu. A nasz stosunkowo niewielki budżet pozwalał nam tylko na 34 dni zdjęciowe. Ogromnie pomógł mi mąż. Razem nad „Wpatrując się w słońce” pracowaliśmy. Patrząc wstecz nie wiem, jak się nam to wszystko udało. Gdy szukałam producentów, często słyszałam, że to miszmasz pozbawiony dramaturgicznej konstrukcji, że ryzyko jest zbyt duże, że to się nie może udać. Dlatego dzisiaj czuję ogromną satysfakcję. Zwłaszcza, gdy koledzy reżyserzy mówią mi, że dodałam im sił, by walczyć o swoje koncepcje. I też gdy widzę zainteresowanie krytyków i przede wszystkim widzów. Wtedy myślę: „warto było trwać przy swoim.”.