Reklama
Rozwiń
Reklama

Zdort: Nie będę płakał po Schengen

Na kolegium redakcyjnym „Rzeczpospolitej" był płacz i zgrzytanie zębów, gdy pojawiła się informacja, że Niemcy będą kontrolować granice i być może niebawem strefa Schengen przestanie istnieć.
Korek przed granicą niemiecko-austriacką w związku z przywróceniem kontroli granicznej

Korek przed granicą niemiecko-austriacką w związku z przywróceniem kontroli granicznej

Foto: AFP

Jeden z kolegów jęczał, że będzie musiał stać w kolejce na granicy, jadąc na narty, drugi narzekał, że aby podróżować po Europie Zachodniej, będzie musiał wziąć ze sobą dowód osobisty (choć przecież i teraz ma taki obowiązek), trzeci panikował, że wprowadzone zostaną wizy. Ktoś inny płakał nad losem eksporterów, którym się popsuje żywność, gdy tiry będą czekały na granicy...

Oczywiście cała ta histeria niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Nawet gdyby doszło do wprowadzenia kontroli granicznej między państwami, które podpisały układ z Schengen, wizy szybko (a może nigdy) nie zostaną wprowadzone, a mleko przewożone w samochodach-chłodniach nie skiśnie. Nie pojawią się też monstrualne kolejki turystów oczekujących na przekroczenie granicy.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama