Reklama

Kijem w kolaboranta

Jedni podejmowali współpracę z okupantem, by przetrwać, inni – by osiągnąć cele polityczne lub się wzbogacić. Każdy przypadek podlegał jednak ocenie społecznej. Miliony ludzi podejrzliwie śledziły, jak postępują ich rodacy, i nie zawsze udzielały im rozgrzeszenia.
Za kolaborację uznawano nie tylko współpracę z okupantami, lecz także intymne kontakty z obcymi żołn

Za kolaborację uznawano nie tylko współpracę z okupantami, lecz także intymne kontakty z obcymi żołnierzami. Na zdjęciu: jedna z francuskich kobiet ukaranych za seks z niemieckimi żołnierzami, Montélimar na południu Francji, sierpień 1944 r.

Foto: U.S. National Archives and Records Administration

Kiedy 21 listopada 1918 roku generał Philippe Pétain odbierał buławę marszałka Francji, którą wdzięczna Republika ofiarowała mu w uznaniu jego zasług na frontach właśnie zakończonej wojny, widmo kolaboracji, choć jeszcze nienazwane po imieniu, krążyło w najlepsze po Europie. Zjawisko współpracy pomiędzy okupowanymi a okupantami występowało od stuleci wszędzie tam, gdzie jedno państwo podbijało ziemie innego państwa. Teraz jednak nabierało coraz wyraźniejszego posmaku zdrady – nie tyle nawet zdrady stanu, ile zdrady narodowej, niezdefiniowanej wówczas w kodeksach karnych, lecz mimo to namacalnej i podlegającej napiętnowaniu.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama