Reklama

Hunwejbini nowoczesności w okopach świętej Trójcy

Nasi politycy nie są jakąś naroślą na zdrowym organizmie społeczeństwa. Są tacy sami jak my. I wojna, którą toczą, jest naszą wojną.
Hunwejbini nowoczesności w okopach świętej Trójcy

Foto: AdobeStock

Na czym polegała emigracja wewnętrzna w czasach PRL-u? Coraz częściej łapię się na myśleniu, jak w tamtej rzeczywistości medialnej funkcjonowało pokolenie moich rodziców. Zewsząd straszyli Ruscy (i Jaruzelscy), a z telewizorów Amerykanie. O ile dobrze to odtwarzam, w domu nie oglądano „Dziennika”. Ograniczaliśmy się do filmów i wydarzeń sportowych. Choć pamiętam, że ojciec kolegi z telewizorem dyskutował. A jako że działo się to w czasach największych medialnych triumfów Jerzego Urbana, najchętniej wrzeszczał na niego. Określenie „uszatek” (jeśli ktoś nie pamięta, to ówczesny rzecznik rządu miał nieproporcjonalnie duże uszy) należało do najsubtelniejszych, jakich używał. To był jednak raczej wyjątek niż reguła. Większość ludzi, wśród których dorastałem, izolowała się od PRL-owskiej propagandy. Może dlatego, że byli inteligentami.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama