Reklama

Lwów. Miasto bez prądu, ale pełne nadziei

Mimo że często nie ma prądu, ludzie marzną i co kilka dni słyszą alarm rakietowy, Lwów się nie poddaje, tętni życiem.
Po lwowskich ulicach niesie się warkot generatorów prądu. Stoją przy sklepach i restauracjach, wszys

Po lwowskich ulicach niesie się warkot generatorów prądu. Stoją przy sklepach i restauracjach, wszystkie wyglądają na nowe. Ale mają je tylko nieliczni. W niektórych barach, jak ten ze zdjęcia, światło zapewniają świece

Foto: Bogna Janke

Im bardziej to nas dotyka, tym silniejszy jest w nas opór – mówi Oksana Nowikowa, właścicielka cukierni „Krymska perepiczka”. Za kilka dni będą licytowane obrazy, które wiszą na ścianach. Dochód zostanie przeznaczony dla żołnierzy i ofiar wojny. Gdy po nalotach nie było prądu, zorganizowano tu wykład o kulturze. Świeczki, pianino, dyskusja.

Oksana jest Rosjanką. Przyjechała do Lwowa w 2014 roku. Opuściła Krym przed marcowym referendum, w którym większość głosujących opowiedziała się za zjednoczeniem z Rosją.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama