Uwielbiam spotykać się ze start-uperami. To często fantastycznie kreatywni ludzie, którzy patrzą na rzeczywistość w nietypowy sposób. Dzięki temu wpadają na nieoczywiste pomysły, jak rozwiązywać problemy, które wydawały się nierozwiązywalne albo tak codzienne, że niektórzy nawet nie zwracają uwagi na to, że na jakąś głupotę codziennie marnujemy czas.

Pamiętam rozmowę z założycielami start-upu, którzy, łącząc matematykę i fizykę, próbowali skonstruować algorytm przewidujący zmiany struktury lodu, ostrzegający przed możliwością załamania się tafli na jeziorze czy rzece. To, co ludzie starsi potrafili wyprowadzić z doświadczenia i intuicji, oni chcieli zapisać w formie algorytmu.