Lewicowej etyczce marzy się państwo, w którym 14-letnia dziewczyna ma prawo do aborcji, ale nie ma prawa do wyspowiadania się z niej. Bo na to drugie nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała. Tylko dlaczego ograniczać się wyłącznie do praktyk religijnych? Czy nie powinno się osobom niepełnoletnim zakazać wszystkiego, co choćby ociera się o kwestie światopoglądowe? Harcerstwa, wegetarianizmu, feminizmu… A nie, wróć, małolaty są przecież wystarczająco dojrzałe, żeby chodzić w czarnych marszach.