4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 02.02.2026 12:45 Publikacja: 11.11.2022 17:00
Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński
Pewien zaprzyjaźniony filozof, a zresztą, zdekonspirujmy go, to Dariusz Karłowicz, wybrał bardzo rozsądnie. Otóż ogłosił swoim dzieciom oraz wszem i wobec, że był idiotą. Zwyczajnym debilem, pospolitym osłem po prostu. Na dowód przytacza swoje losy z prestiżowego liceum Batorego, do którego dostał się, bo mówił „dzień dobry”, „proszę” i „dziękuję”, za co w jego podstawówce dawali czerwony pasek, by jakoś odróżnić go od kolegów, którzy zaznali radości polskiego systemu penitencjarnego, kiedy tylko osiągnęli pełnoletność. Karłowicz się wykoleił i zamiast do mamra trafił do liceum, gdzie już kindersztuba nie starczała. Wyrzucano go z klasy do klasy i ostatecznie pozbyto by się, jako nierokującego, gdyby nie otwarcie specjalnej klasy – dla debili, a jakże – która pozwoliła mu skończyć szkołę, a nawet bardzo dobrze zdać maturę. Wtedy błyskawicznie zmądrzał i zrobił karierę intelektualisty.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas