Warto było spisywać takie »dzieje Stawiska w czasie wojny«. Ile tu spraw się miało, ile ludzi przewinęło, ile się rzeczy działo, ile było przygód i epizodów nawet śmiesznych! Tego się już teraz nawet nie uporządkuje” – pisała z lekkim żalem Anna Iwaszkiewicz w dzienniku w grudniu 1946 r. Faktycznie, aż trudno uwierzyć, że w czasie tak mrocznym, miejsce to tętniło życiem towarzyskim. Bywały tam (ukrywały się bądź przyjeżdżały w gościnę) postaci wybitne oraz proste; przyjaciele gospodarzy oraz ludzie zupełnie przypadkowi.