Wielu ludzi mu dziękuje – za to, że był i zachwycał. Dla wielu stał się inspiracją, idolem, wzorem oraz najmocniejszym dowodem, że piękno w sporcie faktycznie istnieje. Zafascynowany tenisem niemiecki intelektualista Hans-Ulrich Gumbrecht powiedział kiedyś, że oglądanie Federera wywoływało w nim elementarne uczucia, podobne do tych, jakie daje obserwacja stada ptaków idealnie wykonujących ewolucje na niebie, i gdy patrzył na grę Szwajcara, to dostrzegał, że świat jest jednak dobrą instytucją.