To tajemnica poliszynela, że w dwóch najbardziej wpływowych stolicach Europy ustalono nieformalny zakaz używania słowa „Zachód” przez dyplomatów. Dlaczego? Bo „Zachód”, czyli „cywilizacja zachodnia”, to wspólnota transatlantycka, łącząca z konieczności USA oraz Europę. I cóż w tym złego? – można spytać. Dla Polaków jedność transatlantycka zawsze była i wciąż jest bardzo piękna: Zachód zawsze był przedmiotem naszej materialnej i duchowej aspiracji, a jego jedność pozostaje gwarantem bezpieczeństwa i długofalowym celem większości naszych elit. Jednak dla przywódców za sterami Niemiec i Francji Zachód jest dziś raczej brzemieniem niż marzeniem – dlatego w zasadzie można by się go z naszych głów i serc pozbyć.