Odczytałem intrygujące zdjęcie tak: są chwile, że poetkę przeraża rzeczywistość, a jednocześnie ciekawość życia zwycięża. Można też zdjęcie odczytać inaczej: Osiecka idealnie łączyła cechy swojego ojca i matki. Zasłonięcie oczu to postawa matki, która była kobietą piękną, ale bojaźliwą. „Kurką domową". Agnieszka lubiła tego typu zdrobnienia, mawiała więc zwykle z ciepłem i ironią: „koleżka", „mężuś" czy „żonka". To przecież w jej „Balu" wynurzający się z niebytu chłoporobotnik widzi mamę, tatę i „żonkę".