Reklama
Rozwiń
Reklama

Michał Szułdrzyński: Martensy Fukuyamy

Gdy marzenia z młodości spełniają się po latach, czujemy raczej rozgoryczenie niż satysfakcję. W liceum śniłem o martensach, ale były dla mnie nieosiągalne finansowo. Gdy lata później zarobiłem większą sumę, kupiłem je i był to chyba najbardziej nietrafiony zakup w życiu. Niby spełniłem marzenie, ale towarzyszył temu cierpki smak rozwianych złudzeń. Podobnie było z kilkoma innymi marzeniami z młodości, ale nie idzie wyłącznie o dobra materialne. Zdarzało mi się spotykać ludzi, których teksty gdzieś tam mnie uformowały intelektualnie, i zamiast czuć radość, dziwiłem się, gdy dostrzegałem w ich myśli mieliznę czy banał.
Michał Szułdrzyński: Martensy Fukuyamy

Foto: Wiikimedia Commons, Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0), Gobierno de Chile

Jednym z najbardziej wpływowych myślicieli końca XX wieku, a zarazem punktem odniesienia polskiej transformacji, a więc i mej młodości, był Francis Fukuyama. To nazwisko rozpalało umysły. Jego teza o końcu historii i ostatecznym triumfie liberalnej demokracji okazała się mocno na wyrost, choć on sam tłumaczył się, że został zrozumiany dosłownie, szczegółowe tezy zaś miały się potwierdzić, co nawet po części jest prawdą.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama