4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Od dawna już się zastanawiam, i nie raz o tym pisałam, jak to się stało, że kilkaset lat polityki Imperium Rosyjskiego, Związku Sowieckiego i Federacji Rosyjskiej wobec Polski zeszło na dalszy plan, natomiast stosunek do Niemiec doszedł do takiego momentu, że gazeta codzienna zamieszcza wielki tytuł „Niemcy pod rękę z Putinem".
Warto zwrócić uwagę, że to nie „Niemcy pod rękę z Rosją", nie „Olaf Scholz pod rękę z Putinem", ale całe Niemcy z tym okropnym Putinem, który jednak nie jest Rosją. Oczywiście, Rosji na rękę jest taka kampania w Polsce, ale za większością tych elementów aktywnej propagandy nie stoją bezpośrednio agenci rosyjscy, ale entuzjaści tej, a nie innej opcji politycznej w Polsce, czytelnicy tej, a nie innej gazety i przede wszystkim niedouczeni maniacy wypowiadania się jako eksperci w każdej sprawie. Polityka „active measures", czyli bezpośrednich środków, z których zasłynął Związek Sowiecki, a który kontynuuje Rosja, jest bardzo sprytna. Antyniemiecka propaganda nie jest więc w oczywisty sposób prorosyjska. To byłoby już zbyt grubymi nićmi szyte. Jest przede wszystkim antyzachodnia, bo Zachód nas zawsze zdradzał i tylko czeka na to, by zrobić to ponownie; jest antynatowska, bo NATO jest rozbite, niezdolne do niczego i tylko by chciało wycofać z Polski swoje siły; jest antyamerykańska, bo administracja prezydenta Bidena jest zbyt słaba, by cokolwiek zadecydować – Trump to by im dopiero pokazał...; i jest antyunijna, bo ta Unia to tylko marzy o tym, by Polsce zaszkodzić.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Najlepszą częścią pożegnalnego albumu Megadeth są utwory spokojniejsze i bardziej refleksyjne.
Książkę Pawła Sołtysa czyta się z przyjemnością. Można na raz, można na wyrywki, można wypisywać co piękniejsze...
„Karakum” to okazja, by poprowadzić własną karawanę…
Norwegia miała trolle i się tym chwali. Nic, tylko brać przykład.