Reklama

Robert Mazurek: Elegia dla spowalniaczy

Powiedzmy sobie jedno, polscy konserwatyści są jak koronawirus u szczęśliwców – skąpoobjawowi. I to jest sukces, bo do niedawna byli bezobjawowi. To nawet nie ich wina, ich po prostu jest tylu, że mogliby się wybrać we wspólną podróż balonem i to nawet nie ze względu na ego, tylko pojemność kosza. Pomieściliby się.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Robert Mazurek

Robert Mazurek

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Reklama
Reklama
Reklama

Umówmy się, że to nie przez PRL, ich po prostu nigdy nie było zbyt wielu. Nie było bogatego mieszczaństwa, które chciałoby zachowywać stary, dobry porządek, bo też i starego, dobrego porządku nie było. Przed wojną, gdy o rząd dusz biła się endecja z sanacją, konserwatyści labiedzili, że owszem, można się bić, ale nie za mocno i nie po buzi, by po przewrocie majowym uległszy polaryzacji pożeglować w którąś ze stron. Czerwony konserwatystami nazwał twardogłowych komunistów, a nie jestem pewien, czy ktokolwiek przytomny – i przyzwoity – chciałby występować koło tow. Moczara. Teraz mamy dwa magnesy i nic pośrodku.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama