Była menedżerka Facebooka ujawniła właśnie, że to rzeczony algorytm najpierw uskrajnia ludziom poglądy, po czym napuszcza ich na siebie, a kiedy dochodzi już do widowiskowej bijatyki, wciąga w nią całą, Bogu ducha winną, resztę. Uff, uff, uff, po trzykroć uff, bośmy już naprawdę myśleli, że to ludzie są winni, że im odbija, a tymczasem to niewinne ofiary maszyn i sztucznej inteligencji. Tak, te maszyny to świnie.

Algorytm, modne skądinąd słowo, za młodości mej był po prostu zmorą klasówek albo ulubioną zabawą na kółku matematycznym, co tam komu Pan Bóg dał. Dziś algorytm to ustrojstwo, na którym opiera się świat, a zwłaszcza jego najważniejszy element – media społecznościowe. Algorytmy, jak anioły, dzielą się na dobre i upadłe. Algorytmy w Facebooku okazały się należeć do tej drugiej grupy, o czym doniosły media na całym świecie. Otóż, imaginujcie sobie państwo, skłócały one ze sobą ludzi, w tym Polaków podczas kampanii wyborczej. I to jest to odkrycie, które zatrzęsło światem. Obudźcie mnie proszę, kiedy doniosą, że na biegunie jest chłodno.