Reklama

Święciomarcińskie do gęsi biało-czerwonej

Święty Marcin pije wino, wodę pozostawia młynom, a czy ja wyglądam na młyn? – tak odpowiadam zawsze, gdy w restauracji proponują mi wodę. Cytuję przy tym niezrównanego „Colas Breugnona", najradośniejszą – o co nietrudno – z powieści Rollanda. Ale ja przecież nie o literaturze.
Święciomarcińskie do gęsi biało-czerwonej

Foto: Fotorzepa/ Darek Golik

Rzeczony Marcin, rzymski żołnierz, urodził się w węgierskim, a właściwie austro-węgierskim, Szombathely, ale nie chodził do katedry Najświętszej Panienki. W ogóle nie chodził do kościoła, i to nie tylko dlatego, że ich wtedy w Szombathely nie było, po prostu Marcin niewierzący był. Ale jak to w takich historiach, nawrócił się. Taki nawrócony i pobożny trafił do francuskiego Tours, gdzie akurat wybierali biskupa, a że nie chciał, by na niego padło, to – jak głosi legenda – schował się do szopy. Zdradziły go gęsi, które mu od tego czasu towarzyszą w ikonografii. One i wino, tak się bowiem składa, że właśnie w listopadzie gęsi są najtłustsze, a w Europie pojawiają się pierwsze młode wina.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama