Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Cóż to za „Ecce Homo”? Gdzie krew? Gdzie ból fizyczny po biczowaniu? A jednak czuje się, że za tym perfekcyjnym ciałem, namalowanym przez Agnieszkę Koncką, jest ból, zgryzota i opuszczenie
Zanim dostałem tego houellebecqowskiego Chrystusa, długo wcześniej (wszystko roztapia się w strzępkach mgły), zanim uderzyła mnie więc z taką nieoczekiwaną mocą ta nowa, wyjątkowa interpretacja, fascynowały mnie głównie ikony. Skąd to się wzięło? Mniemam, że z domu mojej ciotki Danuty w Krynicy, gdzie na ścianie salonu wisiała i do dziś wisi między licznymi Nikiforami niewielka ikona Świętego Jerzego. Kanon, Święty Jerzy na wysmukłym koniu, z uniesioną do góry włócznią, a u stóp smok. Ni to się wije w ziemskim prochu, ni to czai do niespodziewanego ataku. Za chwilę pewnie błyśnie rozdwojonym językiem i chluśnie rudym ogniem. To jednak za chwilę. Moment, w którym uchwycił go pobożny mnich, autor tego cerkiewnego dziełka, to absolutna dominacja Jerzego. Bizantyjski rycerz opromieniony krągłą aureolą w najświętszym spokoju i z pewnością ręki doświadczonego szachisty dźga grotem włóczni jaszczurczy łeb delegata piekieł. To chwila tryumfu. Pieją z radości niebiańskie chóry, niewidoczny Bóg Ojciec klaszcze z zachwytu. Padalec jest gdzie jego miejsce, jeszcze dwie mikrosekundy, jeszcze jedna, a szatan odejdzie w nicość.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: