Reklama

Paweł Lisicki ironicznie o kolejnym wybuchu "złości" premiera

Dzik jest dziki, dzik jest zły (...) kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka – ten niewinny wierszyk przypomniał mi się, kiedy obserwowałem pierwszą reakcję premiera Donalda Tuska na artykuł o niejasnych transakcjach szefa ABW Krzysztofa Bondaryka
Paweł Lisicki ironicznie o kolejnym wybuchu "złości" premiera

Foto: Rzeczpospolita, Janusz Kapusta JK Janusz Kapusta

Historię opisała kilka tygodni temu „Gazeta Wyborcza". Wynikało z niej, że Bondaryk, będąc szefem służb specjalnych, kupił po zaniżonej cenie samochód od spółki, operatora komórkowego, której działalność może być przedmiotem zainteresowania służb. Co gorsza, prowadzącego w tej sprawie śledztwo prokuratora, który szefowi ABW chciał postawić zarzuty, nagle odsunięto. Dziwne, nieprawdaż?

Ale jeszcze dziwniejsze jest to, co działo się później. Najpierw premier w Brukseli. Marsowa mina, ponury wzrok, powaga na obliczu. Padają mocne słowa. Szef gabinetu po powrocie zażąda wyjaśnień.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama