Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Mirosław Żukowski
W listopadzie ubiegłego roku byłem w Lille, gdzie widziałem na własne oczy i słyszałem na własne uszy, jak Roger Federer i Stan Wawrinka łkali ze wzruszenia, zapewniając, że spełniło się ich marzenie, bo zrobili coś ważnego dla siebie i Szwajcarii. Wygrali finał z Francją.
W ojczyźnie witano ich jak bohaterów, od informacji o tym sukcesie zaczynały się telewizyjne wiadomości, na pierwszych stronach gazet byli tylko oni. Minęły trzy miesiące i nic z tej podniosłości nie zostało. Zaczyna się nowy sezon i gra o kolejny Puchar Davisa, a wspomnienia są jeszcze świeże. Mogłoby się wydawać: cóż bardziej naturalnego, niż spróbować powtórzyć te wzruszenia. Zamiast tego jest twarde „nie" i zero sentymentów.
Szwajcaria, obrońca tytułu, wystawia na mecz z Belgią zawodników anonimowych. W porównaniu z nimi reprezentacja Polski, która zmierzy się z Litwą w Płocku, to Barcelona z Jerzym Janowiczem w roli Leo Messiego. Federer i Wawrinka zachowali się tak, jakby chcieli powiedzieć rodakom: dostaliście swoje, a teraz dajcie nam spokój i razem ze świstakiem zawijajcie w te sreberka. Nawet dla pragmatycznych Szwajcarów taka postawa chyba jest afrontem.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: