Reklama
Rozwiń
Reklama

Gonitwa korposzczurów

Szybciej, wyżej, silniej – to dewiza sportowców z igrzysk olimpijskich, ale i wyrobników z warszawskiego Mordoru przy Domaniewskiej. W obu przypadkach nie sposób się obejść bez dopingu.
Gonitwa korposzczurów

Foto: 123RF

Tolkienowska mitologia mówi o krainie w Śródziemiu, która leży na wschód od Gondoru, na zachód od Rhunu, na południe od Rhovanionu oraz na północ od Haradu. Ciemności rozjaśniało tylko ziejące ogniem Oko Saurona, czyli czarnego charakteru w czarnej zbroi, który władał tymi ziemiami. Co prawda wyzwolił je Król Elessar, ale oto po latach Mordor odradza się znowu. Tym razem na warszawskim Służewcu, gdzie w miejscu dawnej dzielnicy przemysłowej wyrosło zagłębie biurowców.

Jego granice od wschodu wyznaczają osiedla mieszkaniowe, od zachodu – tory kolejowe i ogródki działkowe, od południa – galeria handlowa z kaskadą trasy przelotowej, od północy – zajezdnia autobusowa. Siły zła skoncentrowały się przy Domaniewskiej, choć zaanektowały też okoliczne trakty – Postępu (sic!), Wołoską, Marynarską, Konstruktorską – i wciąż pączkują, bo rosną kolejne molochy, a na istniejących wiszą bannery „do wynajęcia". Żeby nie było wątpliwości, 1 kwietnia ktoś zawiesił tabliczkę z napisem „Mordor", graficznie nawiązującą do nazw dzielnic, co było dobrym żartem, ale i gorzką prawdą.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama