Za pomocą specjalnie przygotowanego programu stworzyli nagranie głosu prezesa firmy, który polecił dyrektorowi spółki córki szybkie przelanie pieniędzy na konto węgierskiego kontrahenta. Dyrektor nie miał żadnych wątpliwości, prezes mówił ze swoim charakterystycznym niemieckim akcentem. Mało tego, po południu zadzwonił jeszcze raz, dziękując za przelew. Dyrektor nabrał podejrzeń dopiero, gdy prezes zadzwonił po raz trzeci i zlecił wykonanie kolejnej transakcji. Ale – jak opisywał niedawno „The Wall Street Journal" – wtedy już było za późno. Pieniądze z Węgier przetransferowano do Meksyku i ślad po nich zaginął.