Reklama

Dominik Zdort: Dlaczego w Polsce nie mówiono o Żołnierzach Wyklętych

Musisz koniecznie posłuchać przemówienia prezydenta, które wygłosił podczas pogrzebu „Inki", było poruszające – mówili koledzy w redakcji. Nie będę ukrywał, że miałem wątpliwości.

Aktualizacja: 03.09.2016 08:41 Publikacja: 01.09.2016 16:15

Dominik Zdort: Dlaczego w Polsce nie mówiono o Żołnierzach Wyklętych

Foto: Fotorzepa

W kampanii wyborczej występy Andrzeja Dudy na wiecach wyborczych były nawet niezłe. Ale oficjalne przemowy wygłaszane po wyborach zazwyczaj mnie nie poruszały.

Tym razem rzeczywiście było inaczej. Duda wygłosił nie tylko – prawdopodobnie – najlepsze dotąd swoje przemówienie, ale jedno z najlepszych przemówień, jakie wygłosił jakikolwiek polski przywódca od roku 1989. Mówił bez kartki, powoli, a w jego głosie słychać było autentyczne wzruszenie. Słuchając, także ja się wzruszyłem. Poczułem, jak bardzo emocje są mi – jako Polakowi – potrzebne, aby być dumnym ze swojej ojczyzny, która w końcu stanęła na wysokości zadania.

– Aż 70 lat trzeba było czekać na ten pogrzeb i aż 27 lat po 1989 roku. O ile do '89 roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali „Inkę" i „Zagończyka", to przecież po '89 roku teoretycznie nie – powiedział prezydent i w uszach najbardziej dobitnie zabrzmiało słowo „teoretycznie", doskonale opisujące haniebne zaniedbania III Rzeczypospolitej.

Reakcja była natychmiastowa. Dudę lżono na różne sposoby, nazywano „tańczącym na trumnach" i przytaczano – wyjątkowo prostacki – argument, że prezydent „właściwie PRL-u z autopsji nie zna – w 1989 r. podczas czerwcowych wyborów miał zaledwie 17 lat". Hejterzy prasowi i internetowi zaatakowali ostro – najwyraźniej trafna diagnoza zabolała tych, którzy byli przez ostatnie 27 lat strażnikami pilnującymi, aby niektóre wydarzenia z historii Polski Ludowej były przemilczane.

Jak zawsze konieczne jest zastrzeżenie. Oczywiście Polska po 1989 roku nie była państwem, które zakłamywało przeszłość jak PRL. Nie było cenzury ani podręczników pełnych półprawd. Mówiono i pisano prawdę o Katyniu, pakcie Ribbentrop-Mołotow, o Armii Krajowej, Powstaniu Warszawskim. A jednak wciąż były kwestie, o których „nie trzeba głośno mówić". Takie, jak informacje o Żołnierzach Wyklętych, które z jakichś powodów długo nie trafiały do szerszej publiczności.

Reklama
Reklama

Oczywiście wiem doskonale, dlaczego tak było, ale nie napiszę, bo nadal nie wszystko można powiedzieć wprost. Wciąż są tematy niepoprawne politycznie i grożące nękaniem przez prawników. Pozwolę więc sobie tylko na lekkie zarysowanie mojej teorii spiskowej. Otóż w Polsce działały (i działają, choć nie są już tak wpływowe) środowiska, które wciąż czują silne więzi z oprawcami mordującymi Wyklętych. W tych środowiskach Wyklęci nadal są uważani za zbrodniarzy, za wrogów „ich Polski".

Jakiego rodzaju są owe więzi ze stalinowskimi mordercami, skoro po 60 latach pozostają wciąż tak silne? Na to każdy sam musi udzielić sobie odpowiedzi.

PLUS MINUS

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej":

prenumerata.rp.pl/plusminus

tel. 800 12 01 95

Plus Minus
Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów
Plus Minus
„Źródło czerni”: Polska w ciemnościach
Plus Minus
„Cartaventura: Lhasa”: Wyprawa po kartach
Plus Minus
„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina
Plus Minus
„Wysokie i niskie tony”: Bracia z różnych światów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama