Otóż podczas obowiązkowego dla studentów kierunków politechnicznych wykładu z filozofii zaproponował dyskusję o etyce. Postanowił przeanalizować moralne aspekty przerywania ciąży. Zachęcając uczestników zajęć do dyskusji, profesor przedstawił im argumenty przemawiające za tezą, że aborcja jest morderstwem. Studenci poczuli się oburzeni takim postawieniem sprawy i zaalarmowali lewicową organizację, która poskarżyła się na wykładowcę. Argument był taki, że przecież aborcja jest w wielu przypadkach w Belgii legalna, jest prawem kobiety, nie wolno jej więc nazywać morderstwem.