Reklama

Zapiekły spór sąsiedzki w telewizji

Wyjątkowa ostrość konfliktu nie zwalnia dziennikarzy od przedstawienia różnych poglądów o nim

Publikacja: 10.09.2008 07:56

Zapiekły spór sąsiedzki w telewizji

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Dlatego stacja TVN i jej dziennikarka muszą przeprosić Zbigniewa C., negatywnego bohatera jednego z odcinków programu „Uwaga”, za jednostronne przedstawienie jego osoby oczami sąsiadów i znajomych mówiących o nim tylko źle.

Wyrok jest prawomocny (sygn. VI ACa 1196/07).

Z ich relacji wyłania się obraz człowieka, który nęka starszych sąsiadów i napada na nich na ulicy. Dobrych wypowiedzi zabrakło.

– „Człowiek koszmarny” – to łagodniejsza z wypowiedzi przewodniczącego rady dzielnicowej, gdyż chodzi o byłego radnego jednej z warszawskich dzielnic.

– „Wielokrotnie zapowiadał, że nas zabije, nie wątpię, że to może zrobić, gdyż nie umie się pohamować”, „Lepiej sobie odebrać życie niż, paść ofiarą tego bandyty” – żali się sąsiadka, której 76-letniego męża Zbigniew C. miał pobić.

Reklama
Reklama

Wprawdzie w kilkuminutowej audycji, którą we wtorek Sąd Apelacyjny przesłuchał, nie pada jego nazwisko, a wizerunek jest częściowo zasłonięty, ale podano jego inicjały i nazwę małej ulicy, na której mają miejsce ekscesy między sąsiadami.

Nie ma wątpliwości, że dochodzi do incydentów i że Zbigniew C. nie cierpi sąsiadów. Z jakichś powodów złośliwie przechodzą tuż przy jego płocie, drażniąc psy, a mogliby chodzić drugą stroną. Ale w programie TVN nie chodziło o takie złośliwości, lecz o to, że pobił sąsiada. Padła nawet sugestia, że jeśli się temu nie położy tamy, to następnym razem może być tragedia.

Tymczasem dwie sprawy karne nie wykazały winy Zbigniewa C. Pełnomocnik TVN mec. Izabela Wojciechowska próbowała przekonać sądy cywilne, że zaprezentowane w audycji wypowiedzi były autentyczne (co do tego nie ma zresztą wątpliwości) i prawdziwe, a poruszano drażliwy i bolący problem.

– Ta audycja nie była o problemie, ale o konkretnym człowieku, rozpoznawalnym dla sąsiadów i znajomych, przedstawiono go zaś wyjątkowo niesprawiedliwie – replikował pełnomocnik powoda adwokat Stanisław Jezierski.

Sądy dwu instancji przychyliły się do tej argumentacji.

– Audycja była jednostronna i nierzetelna – powiedziała w krótkim uzasadnieniu sędzia Urszula Wiercińska. – Postępowanie dowodowe, a przesłuchano innych sąsiadów, znajomych, wykazało, że oceny były dwoiste. Przedstawiono zaś tylko negatywne. Dlatego stacja musi przeprosić powoda i zapłacić mu 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
1978,49 zł renty z ZUS od 1 marca. Te choroby uprawniają do świadczenia
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama