Reklama

Do prowadzenia ewidencji czasu pracy wystarczy zwykła kartka papieru

Rozmowa | Łukasz Chruściel, radca prawny, partner w Kancelarii Raczkowski Paruch

Publikacja: 29.12.2016 07:50

Łukasz Chruściel

Łukasz Chruściel

Foto: materiały prasowe

Rz: Czy zleceniobiorca albo osoba prowadząca działalność gospodarczą współpracująca z jedną firmą od lat będzie musiała po 1 stycznia zacząć notować swoje godziny pracy?

Łukasz Chruściel: Nowe przepisy przewidują, że strony takiej umowy muszą uzgodnić, kto weźmie na siebie ten obowiązek. Co ważne, trzeba liczyć czas pracy dla każdej firmy, z którą związany jest zleceniobiorca.

Czy trzeba do tego zmieniać dotychczasowe umowy?

To zależy, co zleceniodawca chce osiągnąć. Jeśli ewidencję ma prowadzić zatrudniony na kontrakcie, to wystarczy informacja, że zgodnie z nowymi przepisami ma taki obowiązek. Jeśli to firma zechce prowadzić ewidencję, potrzebny jest aneks do umowy albo zawarcie nowej.

Jakie działania zaleca pan przedsiębiorcom?

Reklama
Reklama

Uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest aneksowanie dotychczasowej umowy, i to nawet wtedy, gdy ewidencję czasu pracy ma prowadzić zleceniobiorca. W ten sposób dotrze do niego szczegółowa informacja, jakie w związku z tym ma obowiązki i jak ma je wykonywać.

Wiele osób zastanawia się, jak prowadzić ewidencję czasu pracy. Co można im poradzić?

Ewidencja może być prowadzona w dowolny sposób. Wystarczy zwykła kartka papieru podzielona na poszczególne dni i wpisanie godzin rozpoczęcia i zakończenia pracy. Ewidencja może być także prowadzona elektronicznie. Ważne, aby w razie kontroli mieć spójną informację, zrozumiałą dla inspektora pracy. Warto też, aby wpisy do ewidencji były zatwierdzane, nawet codziennie, podpisem drugiej strony umowy.

Nowe przepisy nie wymagają takiego potwierdzania. Po co więc utrudniać życie?

Ochroni to firmy przed pozwami o dodatkowe wynagrodzenie w przyszłości. Przepisy będą zachęcały do zawyżania liczby przepracowanych godzin. Po latach może się okazać, że zleceniobiorca kwestionuje ewidencję firmy jako zaniżoną i domaga się dodatkowego wynagrodzenia. Jeśli znajdzie się na niej podpis zleceniobiorcy, będzie potrzebował mocnych argumentów.

– rozmawiał Mateusz Rzemek

Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Prawo autorskie w prokuraturze się nie przyjęło
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Dajcie mi sędziego, a znajdę coś na niego
Opinie Prawne
Marek Kolasiński, Krzysztof Koźmiński: Czy powrót do przeszłości ma sens
Opinie Prawne
Sebastian Koćwin: Głos o sytuacji Funduszu Pracy
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama