Organizacje pacjenckie wskazują, że na razie dostęp do koordynacji nie jest jeszcze równy. Część chorych pozostaje pod opieką koordynatora i docenia wynikające z tego korzyści, ale wielu pacjentów nawet nie wie o jego istnieniu. Jak to wygląda z perspektywy samych koordynatorów?
Jeśli chodzi o dostępność koordynatorów, organizacje pacjenckie mają dużo racji, ale wszystko wymaga czasu. Samo wejście w życie ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej nie mogło przecież spowodować, że znajdziemy się nagle w idealnej rzeczywistości. Tym bardziej że czekaliśmy na nowelizację ustawy, która 24 lipca została podpisana przez prezydenta. Nowela przyniosła istotną zmianę – określono w niej rolę koordynatorów, ale także sposób ich zatrudniania na zasadzie działalności podstawowej, co powinno wyeliminować praktykę posiadania przez niektóre ośrodki koordynatorów wyłącznie na papierze. Miało to miejsce w przypadkach, gdy funkcją koordynatora obarczano dodatkowo m.in. pielęgniarki, sekretarki medyczne czy statystyków medycznych, a „dociążone” w ten sposób osoby nie były już w stanie brać na siebie kolejnych zadań.
Czytaj więcej
Od 1 sierpnia 2026 r. test HPV HR stanie się podstawowym badaniem przesiewowym w kierunku raka szyjki macicy i zastąpi tym samym wykonywaną dotychc...
Ilu mamy obecnie koordynatorów opieki onkologicznej?
W praktyce wszystko przekłada się na liczbę pacjentów diagnozowanych i leczonych w danej placówce. W mniejszych i mniej doświadczonych ośrodkach koordynatorów jest mniej, bo leczy się tam mniejsza liczba chorych. W dużych centrach onkologii jest odwrotnie – liczba koordynatorów rośnie, bo przybywa potrzeb. Ponadto jeśli obok tzw. unitów narządowych, jakimi są w tej chwili Breast Cancer Units w raku piersi i Colorectal Cancer Units w raku jelita grubego, będą pojawiać się kolejne – w raku płuca, w ginekologii onkologicznej czy urologii – będziemy w stanie oszacować, jakie potrzeby koordynacyjne mamy w każdym z tych zakresów.
Nie da się zatem jednoznacznie określić, że w Polsce czy w danym jej regionie potrzebujemy tylu a tylu koordynatorów. Należy to przełożyć na potrzeby danego ośrodka i rodzaj nowotworu. Mówiąc o potrzebach placówek, trzeba też pamiętać, że pacjent nie musi być przypisany do najbliższego ośrodka onkologicznego. Ma prawo wybierać i postępować zgodnie z zasadą: leczymy się u najlepszych, a kontrolujemy regionalnie. Jeśli patrzymy na Krajową Sieć Onkologiczną, ważna jest ścieżka pacjenta i podejście do danego przypadku indywidualnie – współpraca między ośrodkami i leczenie pacjentów w miejscach, gdzie otrzyma najbardziej optymalne leczenie.
Ilu koordynatorów zostało dotychczas przeszkolonych, w jakich zakresach są szkoleni i na ile zintegrowane jest to środowisko?
Głównym wsparciem dla koordynatorów w KSO są wojewódzkie ośrodki monitorujące, na których spoczywa zadanie szkolenia m.in. koordynatorów – i zadanie to jest realizowane coraz szerzej. Mniejsze ośrodki w sieci są także wspierane przez ośrodki wyższego poziomu referencyjności, które zgromadziły większy zasób doświadczeń. Teraz potrzebny jest czas, aby koordynatorzy zdobyli wiedzę, jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki. Sukcesywnie do tego dojdziemy. Ważne jest także, aby koordynatorzy, szczególnie w obrębie poszczególnych regionów, mieli szansę się poznać, a taką szansę dają chociażby szkolenia. Znając osoby z innych ośrodków, znacznie łatwiej będzie później koordynować przekazywanie pacjentów z jednej placówki do drugiej, co jest bardziej skomplikowane niż koordynacja w obrębie jednego ośrodka. Ma także powstać, jak zapowiedziało Ministerstwo Zdrowia, centralna baza koordynatorów, w której koordynatorzy będą się mogli odnaleźć.
Na razie w ramach cyklu szkoleń organizowanych przez Ministerstwo Zdrowia i zakończonych certyfikatem przeszkoliło się w 2025 r. ok. 900 koordynatorów opieki onkologicznej. Z naszych obserwacji wynika, że ci, którzy nie pracują długo w systemie, potrzebują wiedzy z zakresu organizacji świadczeń, prawidłowego prowadzenia ścieżki pacjenta w karcie DiLO czy przygotowania do kodowania świadczeń. Wszystkim przydaje się wsparcie kompetencji komunikacyjnych i psychologicznych, ponieważ praca jest mocno obciążająca psychicznie i wymaga radzenia sobie zarówno ze stresem pacjenta, jak i własnym. Ważne są także tzw. kompetencje twarde, bo koordynator musi rozumieć zarówno język pacjentów, jak i kadry medycznej.
Czytaj więcej
Choroba onkologiczna zabiera pacjentom nie tylko zdrowie, ale także czas – na pracę, codzienne życie i kolejne możliwości leczenia. W szpiczaku pla...
Osobną kwestią jest zapewnienie koordynacji na styku POZ i sieci onkologicznej. Wielu chorych właśnie w tym momencie najbardziej potrzebuje pomocy koordynatora.
Wielu pacjentów dowiaduje się o konieczności wykonania badań, które mają wykluczyć lub potwierdzić chorobę nowotworową, właśnie podczas wizyty u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Chorzy są zestresowani i zdezorientowani. I pełna zgoda, że właśnie w tym momencie najbardziej przydałby się ktoś, kto poprawadzi ich „za rękę” przez system.
Czy funkcja koordynatora powinna z czasem zyskać rangę zawodu medycznego?
Będziemy dążyć do usankcjonowania zawodu koordynatora medycznego – nie koordynatora opieki onkologicznej, bo sama tylko onkologia jest na to zbyt małą grupą. To oczywiście proces wymagający wielu badań, które dostarczą dowodów na to, że koordynator medyczny powinien stać się zawodem medycznym. Potrzebne jest określenie wykształcenia, uregulowanie bazy wiedzy, szkoleń, certyfikacji, ścieżki kariery, itd. Nasze stowarzyszenie będzie inicjowało działania w tym kierunku. Na Śląskim Uniwersytecie Medycznym uruchomiony został jakiś czas temu kierunek koordynator medyczny, jest też duży potencjał w absolwentach kierunku zdrowie publiczne, gdzie rangę zawodu medycznego zyskał jako profilaktyk. Istotne będzie również określenie miejsca koordynatora medycznego w systemie oraz uściślenie oczekiwań wobec niego.
Autorka jest dziennikarką Rynku Zdrowia