Od 1 lipca 2026 r. minimalne wynagrodzenia w ochronie zdrowia rosną o 8,82 proc. Ustawowy mechanizm jest powiązany z przeciętnym wynagrodzeniem za rok poprzedni, które w 2025 r. wyniosło 8903,56 zł. Po waloryzacji najwyższe ustawowe minimum – dla lekarza ze specjalizacją – sięga 12 910,16 zł brutto. Koszt tegorocznej podwyżki resort zdrowia szacuje na co najmniej 3,5 mld zł w drugim półroczu, a placówki pokrywają go ze środków, które dostają z NFZ na świadczenia.
Wcześniej ministerstwo chciało przesunąć waloryzację na 2027 r. i zmienić sposób jej liczenia, ale wobec sprzeciwu związków zostało przy dotychczasowych zasadach. – Wynagrodzenia w ochronie zdrowia są jednym z najważniejszych czynników wpływających na budżety podmiotów leczniczych. Wzrost płac personelu był uzasadniony, bo chodziło o stabilność kadr i jakość leczenia – mówi Kacper Olejniczak. – Problem polega na tym, że decyzje o wynagrodzeniach często nie są w pełni skorelowane z realnym i przewidywalnym wzrostem finansowania świadczeń przez publicznego płatnika – dodaje.
Czytaj więcej
– Z reguły dyrektorzy szpitali, którzy płacą lekarzom bajońskie sumy, są jednocześnie najbardziej zadłużeni. Robią to za pieniądze publiczne, nie p...
Pensje w szpitalach powiatowych to 72 proc. budżetu
System wymusza cykliczne waloryzacje, które nie zawsze idą w parze z dodatkowymi pieniędzmi z Narodowego Funduszu Zdrowia. Skutki tej regulacji uruchamiają efekt domina w całej strukturze zatrudnienia. – Dla podmiotów leczniczych to wzrost kosztów stałych, który nie dotyczy wyłącznie osób objętych ustawą. Podwyżki ustawowe wywołują presję płacową w innych grupach zawodowych i przekładają się na całą siatkę wynagrodzeń w szpitalu czy przychodni – wskazuje ekspert. – W praktyce koszty pracy rosną szybciej niż wiele innych elementów przychodowych. Raporty AOTMiT pokazują, że w 2024 r. w szpitalach powiatowych średnie koszty wynagrodzeń sięgały 72 proc. budżetu – zauważa.
Problemem nie jest sam fakt, że personel zarabia więcej, lecz to, z czego podwyżki mają zostać pokryte. Gdy wyceny procedur stoją w miejscu albo rosną wolniej niż koszty, placówka musi szukać brakujących pieniędzy gdzie indziej. – Kluczowe jest to, w jaki sposób system finansuje te decyzje. Wyceny świadczeń nie rosną adekwatnie do kosztów, więc ciężar podwyżek przenosi się na budżety placówek – mówi Olejniczak.
Ekspert: Wzrost płac w ochronie zdrowia musi być powiązany z możliwościami finansowymi systemu
– Żaden przedsiębiorca ani żaden racjonalnie zarządzany zakład nie może funkcjonować, gdy wynagrodzenia pochłaniają zdecydowaną większość budżetu. To ogranicza możliwości inwestycyjne, pogarsza płynność finansową i może zmuszać zarządzających do szukania oszczędności w innych obszarach albo do zadłużania się – zwraca uwagę.
Czytaj więcej
Zdecydowana większość Polaków uważa, że lekarze w naszym kraju otrzymują zbyt wysokie wynagrodzenia - wynika z sondażu SW Research dla rp.pl.
Rozmowa o pensjach nie powinna zdaniem Olejniczaka toczyć się w oderwaniu od finansów całego systemu. – Dyskusja o wynagrodzeniach powinna być częścią szerszej rozmowy o efektywności i przewidywalności finansowania ochrony zdrowia – podsumowuje. – Potrzebujemy rozwiązania, w którym wzrost płac jest powiązany z realnymi możliwościami finansowymi systemu, a placówki nie są stawiane w sytuacji, w której mają jednocześnie realizować rosnące obowiązki, ponosić coraz wyższe koszty i utrzymywać dostępność świadczeń bez adekwatnego finansowania – dodaje.