I nie chodzi wcale o reklamy nadawane przez stacje telewizyjne. To dodatkowe reklamy, które w programach umieszcza sam telewizor. Użytkownicy zgłaszają problem z programami przerywanymi co 20 - 30 minut reklamami Pepsi. Dotyczy to nawet własnych filmów użytkowników - a zatem takich, które w żaden sposób nie mogą być w ten sposób „ozdabiane".
„Po mniej więcej 15 minutach oglądania telewizji na żywo wyskakuje reklama Pepsi w formacie 16:9 zajmująca mniej więcej pół ekranu" - skarży się na internetowym forum jeden z użytkowników. „Wygląda to tak, jakby reklamy wklejał sam telewizor".
Sprawa dotyczy na razie użytkowników w Australii. Samsung potwierdził, że reklamy wyświetlają się w programach i filmach uruchamianych przez aplikacje zainstalowane w smart tv. Chodzi o Plex (umożliwia odtwarzanie wideo z podłączonego do telewizora twardego dysku) oraz Foxtel Play (z dostępem do płatnych kanałów). W obu przypadkach publikowanie dodatkowych reklam dodawanych przez Samsunga zasadniczo rozmija się z celem używania takich programów. To tak, jakby reklama Pepsi wyskakiwała przy odtwarzaniu filmu z własnego ślubu.
Podobne problemy wystąpiły już wcześniej - tyle, że „reklama" dotyczyła sieci Yahoo. Wówczas amerykański oddział Samsunga szybko rozwiązał problem - wystarczyło zrezygnować z uczestnictwie w programie Yahoo na smart tv.
Dla działu public relations Samsunga to trudne chwile. Kilka dni temu musieli zareagować na problemy związane z korzystaniem z komend głosowych - a dokładniej tego, że pilot do telewizora i sam telewizor ciągle podsłuchują użytkowników przesyłając informacje o rozmowach przez Internet.
Samsung twierdzi, że do sterowania telewizorem głosem wykorzystywane są dwa mikrofony. Jeden jest w telewizorze i reaguje na stały zestaw komend (regulacja głośności czy zmiana kanału). Ten nie przesyła żadnych informacji dalej. Ale jest też drugi mikrofon schowany w specjalnym pilocie zdalnego sterowania do smart tv. Ten wykorzystuje technologię Nuance i umożliwia „rozumienie" bardziej złożonych komend. Mogą to być na przykład żądania polecenia ciekawych filmów do obejrzenia. Aby takie komendy można było analizować, głos musi zostać przesłany do Nuance i Samsunga.
W tej „ścieżce dźwiękowej" mogą się jednak znaleźć fragmenty, którymi niekoniecznie chcielibyśmy się dzielić z innymi. Ale one również zostaną „zbadane" przez algorytmy decydujące co należy nam wyświetlić. Funkcję tę w nowych telewizorach firmy można jednak całkowicie wyłączyć. A „nasłuchiwanie" jest sygnalizowane ikoną mikrofonu na ekranie, więc o szpiegowaniu nie może być mowy - przekonuje firma.
„Samsung bardzo poważnie traktuje prywatność konsumentów. We wszystkich naszych telewizorach Smart TV gromadzenie danych lub ich wykorzystywanie jest przeprowadzane w sposób bezpieczny i całkowicie transparentny" - brzmi oficjalna odpowiedź Samsunga.
Podobne wpadki ma za sobą inny koreański gigant elektroniki - LG. Niektóre modele smart tv tego producenta sprawdzały co mamy zapisane na dołączanych do telewizora urządzeniach i informacje o tym przesyłały do centrali. A to oznaczało, że jeżeli podłączyliśmy na przykład twardy dysk lub pendrive'a z prywatnymi dokumentami, telewizor natychmiast informował o tym swojego producenta.
Funkcja ta również miała związek z rekomendacjami programów oraz wyświetlaniem reklam dopasowanych do zainteresowań oglądającego. To, jakie filmy i kiedy domownicy oglądają służy do tworzenia profilu odbiorcy reklam - można mu wtedy łatwiej sprzedać dopasowane do niego (czytaj: droższe) produkty.
Problem LG polegał jednak nie tylko na tym, że telewizory smart tv szpiegowały swoich właścicieli. Było znacznie gorzej - robiły to nawet wówczas, gdy użytkownicy, po przekopaniu się przez menu, wyłączali funkcję rekomendacji. W dodatku te prywatne dane były przesyłane w formie niezaszyfrowanej.
Kiedy oburzeni użytkownicy zwrócili się do producenta z żądaniem wyjaśnienia sprawy usłyszeli mniej więcej to samo, co teraz mówi Samsung. „Prywatność użytkowników jest naszym priorytetem i bardzo poważnie traktujemy tę sprawę".