– Początek roku nie potwierdził obaw, że podwyższenie wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu hipotecznego z 5 do 10 proc. zahamuje popyt na mieszkania – ocenia Maciej Górka, analityk portalu Domiporta.pl. – Od ponad roku rośnie liczba kredytów z LTV 50–80 proc. Dziś jest to 40 proc. całego portfela – dodaje.

O niewielkim spadku ruchu na rynku w pierwszych tygodniach roku mówi Jarosław Jędrzyński, analityk portalu RynekPierwotny.pl. – Trudno jednak powiedzieć, czy jest to efekt podniesienia poziomu wkładu własnego – zastrzega Jędrzyński, zwracając uwagę na sezonowość rynku nieruchomości. Początek roku zwykle jest nieco słabszy.

– Dość ciekawie wyglądają natomiast styczniowe statystyki dotyczące programu „MdM". Klienci złożyli 1233 wnioski o dopłaty – ok. dwukrotnie więcej niż w styczniu 2014 r. Jak na początek roku, to bardzo obiecujący wynik – zauważa analityk.

Chętnych nie brakuje

W ocenie Marcina Urygi, analityka Emmerson Realty, klienci po dość leniwym styczniu intensyfikują poszukiwania nieruchomości.

– W marcu sytuacja będzie jeszcze lepsza – prognozuje Marcin Uryga. – Zwiększenie wymaganego wkładu własnego nie doprowadziło więc do tąpnięcia rynku, chociaż są pewnie osoby, którym zamknęło drogę do kredytu na zakup mieszkania – przyznaje.

Analityk Emmersona zwraca uwagę, że deweloperzy nie ustają we wprowadzaniu na rynek kolejnych inwestycji. – Popyt na nowe mieszkania był w ubiegłym roku rekordowy. Nie powinien się teraz gwałtownie załamać. Nowe projekty są dosyć dobrze dopasowane do możliwości rynku – ocenia Marcin Uryga. – Ich liczba sprawia jednak, że nie wszystkie nowe lokale znajdą nabywców przed ukończeniem budowy. Z czasem zasilą podaż gotowych mieszkań.

A Maciej Górka przypomina dane firmy Reas, zgodnie z którymi w ubiegłym roku na sześciu największych rynkach wprowadzono do sprzedaży 47 tys. nowych mieszkań, a sprzedano ponad 43 tys., co daje 20-proc. wzrost sprzedaży w porównaniu z 2013 r. – GUS zaś podaje, że w skali całego kraju 2014 rok był rekordowy pod względem liczby wydanych pozwoleń na budowę oraz rozpoczętych budów – zauważa analityk serwisu Domiporta.pl. – Do użytku oddano ponad 143 tys. lokali. Dane pokazują skalę podaży, ale również chłonność rynku. Popyt na nowe mieszkania nie maleje, co potwierdzają statystyki z serwisu ogłoszeniowego. Największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwu- i trzypokojowe, o które pyta 57 proc. klientów.

Na dużą aktywność deweloperów zwraca uwagę także Jarosław Jędrzyński. – Firmy nie zwalniają tempa nawet zimą, co świadczy o ich optymizmie co do popytu w kolejnych miesiącach i kwartałach – tłumaczy analityk. Jego zdaniem trudno jednak odpowiedzieć na pytanie, czy rynek wchłonie bez problemu nowe projekty. – W tym roku popyt może być niższy od ubiegłorocznego od kilku do kilkunastu procent. Ale trzeba pamiętać, że ubiegły rok był pod tym względem rekordowy od czasu boomu. Taki spadek popytu nie stanowiłby problemu – zapewnia Jarosław Jędrzyński.

A Maciej Górka dopowiada, że deweloperzy zaczynają mówić o podwyżkach cen mieszkań, do których z powodu rosnących kosztów ma dojść w najbliższym czasie. – Te zapowiedzi należy uznać za element podsycania popytu, a nie za realny scenariusz. Rosnąca podaż spowoduje raczej walkę cenową – prognozuje analityk Domiporty.pl.

Aktywni inwestorzy

O obiecującym początku roku na wtórnym rynku mieszkań mówią pośrednicy. Roksana Lipińska, dyrektor krakowskiego oddziału Freedom Nieruchomości, zauważa, że coraz więcej osób decyduje się na inwestycyjne zakupy nieruchomości. – To optymalne rozwiązanie, biorąc pod uwagę obecną ofertę lokat. Zwiększenie wkładu własnego nie spowolniło rynku – zapewnia Roksana Lipińska. – Już od dłuższego czasu same banki systematycznie podnosiły wymagany wkład. Rynek był więc na to przygotowany – tłumaczy dyrektor, zwracając uwagę na specyfikę Krakowa.

– Co roku przyjeżdżają tu studenci z różnych stron Polski. Większość w Krakowie zostaje, zakłada rodziny, co napędza ruch na rynku mieszkań. Dodatkowo rosnące centra biurowe spowodują napływ nowych firm i ich pracowników – opowiada Roksana Lipińska. – Z kolei ruch turystyczny skłania inwestorów do zakupu apartamentów w centrum miasta pod wynajem krótkoterminowy – twierdzi.

Dodaje, że na rynku w Krakowie pojawiły się mieszkania pasywne. – O takim budownictwie mówiło się dotychczas w przypadku budynków jednorodzinnych. Teraz to rozwiązanie, które pozwala zaoszczędzić na rachunkach, jest dostępne dla każdego – podkreśla dyrektor z Freedom Nieruchomości. – Wprowadził je jeden z deweloperów, który buduje osiedla na obrzeżach miasta. Firma dodatkowo wyposaża mieszkania w elementy inteligentnego domu.

W opinii pośredniczki Joanny Lebiedź, właścicielki warszawskiego biura Lebiedź Nieruchomości, początek roku niczym nie zaskoczył. – Potwierdziły się prognozy analityków mówiące o utrzymaniu się zainteresowania małymi nieruchomościami oraz o stagnacji na rynku większych mieszkań, domów i gruntów budowlanych. – Jak na razie wymagane przez banki 10 proc. wkładu nie utrudnia transakcji – przyznaje Joanna Lebiedź. – Sprzedają się głównie niedrogie nieruchomości, a więc wkład własny jest mniejszy. Jest też sporo transakcji gotówkowych. W obrocie królują mieszkania do 55 mkw. – dodaje.

Paweł Grabowski, pośrednik z trójmiejskiej agencji BIG Nieruchomości, zwraca uwagę, że klienci coraz częściej dbają o jak najlepszą prezentację sprzedawanych mieszkań. – Rynek jest bardzo konkurencyjny. Sprzedający zapraszają kupców tylko wtedy, gdy nieruchomość jest odpowiednio przygotowana – opowiada Paweł Grabowski. – Obserwujemy zwiększone zainteresowanie dużymi mieszkaniami w rejonie Starego Miasta i w pasie nadmorskim, które można przebudować na kilka mniejszych pokoi z łazienkami i aneksami kuchennymi. Równie dużą popularnością cieszą się niezmiennie mikrokawalerki do 20 mkw. kupowane w celach inwestycyjnych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

a.gawronska@rp.pl