Sytuację na rynku najmu krótkoterminowego ocenia pośredniczka Joanna Lebiedź, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN):
- Wynajem krótkoterminowy, po wstrzymaniu oddechu podczas lockdownu, wrócił do łask i jest bardziej opłacalny niż najem długoterminowy. Każdy z najmów jednak ma swoje plusy i minusy. Plusem krótkoterminowego jest wyższy czynsz za dobę. Przy pełnym obłożeniu zysk może być więc sporo wyższy niż z długoterminowego wynajmu mieszkań.
Ten model wiąże się jednak z dodatkowymi obciążeniami czy obowiązkami, jakimi jest uprzątnięcie mieszkania po każdym lokatorze i przygotowanie lokalu do wizyty następnego gościa.
O ile w przypadku najmów na dłuższy termin (rok, dwa), mieszkanie musimy odmalować czy wyremontować przed kolejnym najmem (czyli po roku czy dwóch), o tyle w najmach krótkoterminowych takie "przygotowanie" musi być obsługiwane na bieżąco, praktycznie jak w hotelu i "na już".
Do obowiązków wynajmującego dochodzi wymiana pościeli, ręczników, sprzątanie, a czasem usuwanie usterek - i to w trybie umożliwiającym kolejnym gościom szybkie objęcie lokalu.
Plusem najmów na dłuższy termin jest mniejsze zaangażowanie właściciela w obsługę najmu. Zakładając oczywiście, że nie ma problemu z płatnościami czynszu, najemca nie jest uciążliwy i nie dewastuje nieruchomości.
Przy najmie krótkoterminowym pomocne są firmy zarządzające takim najmem. Musimy jednak pamiętać, że wiąże się to z kosztami wahającymi się od 10 do 20 proc. zysku z najmu lub miesięcznego dochodu generowanego przez najem, w zależności od tego, w jakim systemie dana firma ma zwyczaj się rozliczać. Plus, dodatkowo, koszty sprzątania po każdym lokatorze.
Firmy zdejmą problem z głowy, ale to kosztuje.