Ulica Grochowska 333 na Kamionku. To adres czteropiętrowej kamienicy z lat 30. ubiegłego wieku. Na parterze są lokale użytkowe, wyżej 34 mieszkania, większość z nich nadal należy do dzielnicy.

W styczniu runął balkon z czwartego piętra. Betonowy gruz wybił w chodniku kilkudziesięciocentymetrowy lej. – Dobrze, że w tym czasie nikt tędy nie przechodził – mówią mieszkańcy.

Kinga Makowska pracuje w gabinecie stomatologicznym na parterze kamienicy. – Balkon runął, kiedy wchodziłam do gabinetu. Huk był przerażający – wspomina.

Po wypadku Straż Miejska założyła dla bezpieczeństwa siatkę nad lokalami użytkowymi. Zdaniem mieszkańców to za mało. – Na siatce leżą kawałki gruzu, a jeśli spadnie kolejny balkon, to prowizoryczne zabezpieczenie tego nie wytrzyma – uważa Kinga Makowska.

Od kilku lat budynkiem zarządza wspólnota, która do administrowania wynajęła firmę Gestor. – Przez lata miasto nie dbało o naszą kamienicę. W pierwszej kolejności musieliśmy naprawić przewody kominowe, bo ludzie podtruwali się czadem, potem naprawić dach – tak właściciele wspólnoty tłumaczą, dlaczego wcześniej nie naprawili balkonów. Dodają, że dopiero w tym roku podejmą kroki, by poprawić ich stan. A to jest konieczne, bo po tym, jak odpadł balkon, zarządca zabronił mieszkańcom korzystać z tarasów. – Są w złym stanie, a na razie wspólnota nie ma pieniędzy na ich remont – tłumaczy Aneta Rzetelska, administratorka nieruchomości.

Ze wstępnych wyliczeń wspólnoty przy Grochowskiej 333 wynika, że remont 20 balkonów powinien kosztować 130 tys. złotych. – Większość udziałów we wspólnocie ma dzielnica, której wiceburmistrz zapewnił nas, że pieniądze na remont się znajdą – dodaje Aneta Rzetelska.

Potwierdza to Tomasz Justyniarski, rzecznik Pragi-Południe. – Na terenie naszej dzielnicy większość budynków to przedwojenne kamienice. Dlatego w kasie ZGN przewidzieliśmy budżet na tzw. sytuacje specjalne, w tym wypadku np. na remont balkonów – mówi Tomasz Justyniarski. Rzecznik dodaje, że po wypadku przy ul. Grochowskiej ZGN zwiększył kontrole stanu technicznego obiektów. – Do tej pory kontrolowano budynki, które były do nas zgłaszane. Teraz trzyosobowa grupa przedstawicieli ZGN ma kontrolować budynek po budynku, balkon po balkonie. Chcemy, by nasi mieszkańcy czuli się bezpieczni – mówi Justyniarski.

Po katastrofie na Pradze-Południe strażnicy miejscy podczas patroli w terenie sprawdzali stan balkonów. Zbierali też zgłoszenia od mieszkańców.

I tak np. pierwszego lutego do strażników zadzwonił mieszkaniec ul. Kondratowicza 41, który opowiedział o odrywaniu się płyty betonowej z balkonu na 10 piętrze. – Nasz patrol stwierdził, że w danym momencie nie ma zagrożenia, ale zobowiązaliśmy administratora do gruntownej kontroli budynku – opowiada Zbigniew Leszczyński, komendant Straży Miejskiej. Podobne zgłoszenia jego ludzie odebrali z m.in. z ul. Kłopotowskiego 38, Grochowskiej 323 czy Długiej 27. – Część sygnałów się nie potwierdzała, ale wszędzie, gdzie było to konieczne, zwracaliśmy się do administratorów, by zabezpieczyli balkony – dodaje komendant. Zapowiada, że gdyby właściciele budynków nie zabezpieczyli zagrażających życiu i zdrowiu balkonów, wówczas funkcjonariusze o sprawie powiadomiliby nadzór budowlany, który może wszcząć postępowanie administracyjne wobec właściciela nieruchomości. Gdyby zdewastowany balkon wisiał nad ruchliwą ulicą, to właściciele nieruchomości mogliby też odpowiadać karnie za „stwarzanie zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób”. – Za takie przestępstwo grozi do trzech lat więzienia – mówi Renata Mazur, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Jak tłumaczy Kinga Ciesielska ze stołecznego ratusza, miasto jako właściciel i zarządca nieruchomości, zgodnie z prawem budowlanym, wykonuje roczne i pięcioletnie przeglądy techniczne swoich nieruchomości, a w przypadku wystąpienia jakichkolwiek zagrożeń zabezpiecza balony i wykonuje konieczne naprawy. – Potem w zależności od potrzeb wykonywane są ekspertyzy techniczne lub dokumentacje projektowe niezbędne do wykonania remontu, włącznie z określeniem kosztów w celu zabezpieczenia środków finansowych – tłumaczy Kinga Ciesielska.

W roku 2007 r. miasto wydało na remonty balkonów ok. 1 mln 170 tys. zł. Rok wcześniej 1 mln 70 tys. zł. W tym roku na ten cel chce przeznaczyć milion złotych. – Najwięcej w budynkach na Pradze-Południe, Śródmieściu, Pradze Północ i Woli – mówi Kinga Ciesielska. I tak np. Na Pradze-Północ będzie to 145 tys. zł, a w 2007 roku na ten cel wydano 127 tys. zł. – Tam gdzie powstaje zagrożenie, wykonywane jest zabezpieczenie poprzez skucie, uzupełnienie i zabezpieczenie miejscowe tynków, wykonanie daszków zabezpieczających, a czasami i demontażu balkonu wraz z zabezpieczeniem drzwi balkonowych – Beata Bielińska, rzecznik Pragi-Północ. Dodaje, że dzielnica nie ma niestety środków na na odtwarzanie balkonów.