- Ostatnie obniżki stóp procentowych oznaczają bardzo dobre wiadomości dla kredytobiorców spłacających długi zaciągnięte w naszej walucie. Tego samego nie mogą jednak powiedzieć osoby oszczędzające na lokatach bankowych - mówi Jarosław Mikołaj Skoczeń z Emmerson Realty. - Z niepokojem obserwują malejące oprocentowanie depozytów. Jeszcze nigdy nie dostawali takich niskich odsetek - podkreśla.
Jak zauważają analitycy Emmersona, część oszczędzających uzna oferowane kwoty za zbyt małe, by mrozić środki na dłuższy okres i pozostawi je po prostu na bieżących rachunkach. - Niektórzy nie poddadzą się tak łatwo i poszukają alternatywnych form inwestowania. Z pewnością rozważą także zakup nieruchomości - mówi Jarosław Mikołaj Skoczeń.
Dla debiutanta
- Nieruchomości są powszechnie uznawane za bezpieczną inwestycję, a właśnie o to chodzi osobom szukającym miejsca na ulokowanie gromadzonych latami oszczędności - podkreśla przedstawiciel Emmersona. - Dla wielu osób niebagatelne znaczenie będzie miał również fakt, że nieruchomość jest „namacalną" inwestycją. Po cypryjskim precedensie obawy przed utrzymywaniem wszystkich środków w banku w dalszym ciągu są duże. Część osób czuje się dużo pewniej wiedząc, że ma nieruchomość, która zapewni im godną emeryturę albo pomoże dzieciom rozpocząć samodzielne życie - tłumaczy.
Najprościej jest kupić mieszkanie na wynajem. - Debiutującym inwestorom jest się najłatwiej odnaleźć w segmencie nieruchomości mieszkaniowych. Pamiętajmy, że po kilkuletnich spadkach cen mieszkań i zmniejszeniu atrakcyjności innych form inwestowania (lokaty, obligacje skarbowe) rentowność najmu prezentuje się na ich tle całkiem dobrze - przypomina Skoczeń.
Ale nie wolno zapominać o ryzyku. - Trzeba zwracać uwagę na demografię. W wielu miastach sytuacja wygląda wręcz fatalnie, ale są wyjątki. Wśród nich na plan pierwszy wysuwa się Warszawa, która w najbliższych latach nie musi się obawiać ubytku liczby ludności - mówi Jarosław Mikołaj Skoczeń. - Wręcz przeciwnie - prognozowane jest utrzymanie dodatniego salda migracji. Z tego też powodu ten rynek wydaje się najbezpieczniejszy dla osób zamierzających inwestować w mieszkania pod wynajem - dodaje.
Jakie zyski
Analitycy Emmersona sprawdzili, na jaką rentowność można liczyć w najbardziej popularnych na rynku najmu dzielnicach Warszawy. - Średnia rentowność netto liczona dla poszczególnych dzielnic waha się od 3,76 proc. na Białołęce do 4,97 proc. na Woli. Oczywiście, są to dane mocno uśrednione, a doświadczeni inwestorzy stosują szereg zabiegów pozwalających im na poprawę tego wskaźnika - tłumaczy Jarosław Mikołaj Skoczeń. - Dane pokazują jednak, że kupując mieszkanie na wynajem możemy zarobić zdecydowanie więcej niż pozostawiając środki na lokacie bankowej lub inwestując w obligacje skarbowe.
Analitycy zwracają uwagę, że inwestorzy chętnie kupują mieszkania od deweloperów. - Wynajmujący swoje poszukiwania rozpoczynają właśnie od mieszkań w nowym budownictwie. Poza tym właściciele wykańczając lokal mogą od razu uwzględnić oczekiwania docelowej grupy odbiorców. Kolejnym argumentem jest silna konkurencja na warszawskim rynku pierwotnym, przekładająca się na niższe ceny w porównaniu z rynkiem wtórnym. Nie bez znaczenia są także prognozy dotyczące kształtowania się w kolejnych latach cen mieszkań w nowym i starym budownictwie - tłumaczy Skoczeń.
Według danych Działu Badań i Analiz firmy Emmerson Realty na koniec trzeciego kwartału 2014 r. na warszawskim rynku pierwotnym było niemal 14,5 tys. mieszkań. - Warto odwiedzić targi nieruchomości, gromadzące pod jednym dachem wielu oferentów. Warto na pewno zapoznać się z ofertą największych firm, które prowadzą inwestycje w wielu miejscach. Są deweloperzy, którzy sprzedają gotowe, wykończone już lokale. Dzięki takiemu rozwiązaniu nowy właściciel jest w stanie zaoszczędzić kilka miesięcy na przygotowaniach mieszkania na wynajem. Może więc od razu zacząć zarabiać na inwestycji - podkreśla Skoczeń.
Analitycy zwracają uwagę, że od 1 stycznia 2015 roku kupujący mieszkania będą musieli mieć 10 proc. wkładu własnego. - To też wydaje się zachęcać do inwestycji. Niektóre osoby, szczególnie te, które niedawno rozpoczęły swoją pierwszą pracę, być może będą musiały o dwa-trzy lata przesunąć zakup mieszkania. A przez ten czas pozostaną na rynku najmu - ocenia Jarosław Mikołaj Skoczeń.