Reklama

Sytuacja kredytobiorców zadłużonych we frankach

Część mieszkań kupionych na kredyt we frankach, których nie opłaca się teraz sprzedać, może trafić na rynek wynajmu.

Publikacja: 15.02.2015 11:51

Sytuacja kredytobiorców zadłużonych we frankach

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Sklodowski Krzysztof Sklodowski

Tomasz Tłoczkowski, pośrednik z trójmiejskiej agencji nieruchomości Beste Haus zauważa, że mieszkania obciążone kredytem we frankach szwajcarskich nie będą na razie zwiększały podaży na wtórnym rynku nieruchomości.

- Nawet klienci, którzy chcieliby je sprzedać i kupić coś większego lub w innym miejscu, nie decydują się na taki krok ze względu na niemożliwość spłacenia zadłużenia bez znaczącej straty - tłumaczy pośrednik z Trójmiasta.

Dodaje, że najwięcej mieszkań na kredyt w CHF kupowano w latach 2005 -2010. - To lokale o powierzchni od 39 do 56 mkw. - mówi Tomasz Tłoczkowski.

Sposób na przeczekanie

Pośrednik z Beste Haus podaje przykład. - Na mieszkanie kupione w 100 procentach na kredyt w 2006 roku, warte 170 tys. zł, kredytobiorca zaciągnął 78 tys. CHF. Sprzedając ten lokal dziś mógłby dostać ok. 240 tys. zł. Ale i tak musiałby się pogodzić ze stratą na poziomie ok. 70 tys. zł - szacuje Tomasz Tłoczkowski. - Dlatego też podaż frankowych nieruchomości została mocno ograniczona, a nawet wstrzymana do czasu poprawienia się koniunktury na rynku mieszkań lub znacznego obniżenia kursu CHF - opowiada pośrednik.

Przyznaje, że, owszem, są transakcje dotyczące mieszkań kupowanych na kredyty w CHF, ale albo pożyczki były niewielkie, albo w księdze wieczystej nieruchomości pojawiły się wpisy dokonane przez komornika.

Reklama
Reklama

W ocenie Tomasza Tłoczkowskiego, jeśli to możliwe, najrozsądniej jest takie mieszkanie wynająć, uzyskując dochód często pokrywający ratę kredytu, i wyczekać moment zmiany koniunktury na rynku lub obniżenia kursu CHF względem złotówki. - Nie należy podejmować pochopnych decyzji przy tak wysokim kursie franka - przestrzega Tomasz Tłoczkowski. - Niestety, większość osób sprzedając mieszkanie musi się liczyć ze stratą, choć trzeba pamiętać, że ceny innych nieruchomości też są niższe i czasami warto ponieść niewielką stratę przy zakupie wymarzonego większego mieszkania - ocenia pośrednik z Beste Haus.

Podaje kolejny przykład. Realna wartość nieruchomości kupionej za 750 tys. zł - w przeliczeniu 350 tys. CHF, po aktualnym kursie - 1,4 mln zł - to dziś ok. 600 tys. zł. - Różnica, jaką klient musiałby pokryć z własnej kieszeni jest wielka - zauważa pośrednik.

Zdaniem Tomasza Tłoczkowskiego przez dłuższy czas, do momentu obniżenia kursu CHF względem złotówki, na rynku wynajmu mieszkań będzie większa konkurencyjność. - A to ze względu na zwiększenie podaży lokali - tłumaczy pośrednik z Beste Haus. - Po znacznym obniżeniu kursu CHF względem złotówki, można się spodziewać dużej liczby przewalutowań kredytów na PLN i zwiększenia podaży mieszkań na rynku wtórnym - prognozuje.

Ceny w górę?

Także według Agnieszki Grotkowskiej, dyrektor warszawskiego oddziału agencji Freedom Nieruchomości, uwolnienie kursu franka przede wszystkim spowoduje odpływ dużej części mieszkań z rynku. - Ich właściciele nie będą w stanie spłacić całego kredytu ze sprzedaży zadłużonej nieruchomości. Zakładając najlepszy scenariusz, będą się musieli borykać ze zwiększonymi ratami - mówi Agnieszka Grotkowska. - To może mieć w dłuższej perspektywie przełożenie na wzrost cen mieszkań. Dużo mówi się o dobrej woli banków w łagodzeniu skutków kryzysu, ale to może być za mało. Już  słyszymy o alternatywie, jaką może stanowić upadłość konsumencka. Być może zwiększy się podaż i obrót mieszkaniami przejętymi przez banki lub sprzedawanymi przez komorników. Popyt na rynku nieruchomości z kolei może być ograniczony w wyniku zmniejszenia akcji kredytowej, będącej skutkiem konieczności zakładania rezerw przez banki, w których zwiększy się portfel złych kredytów - ocenia dyrektor z Freedom Nieruchomości.

W podobnym duchu wypowiada się Joanna Jażdżewska, dyrektor oddziału Freedom Nieruchomości w Gdyni. - Wiele osób wycofa się ze sprzedaży, inni będą utrzymywać wysoką cenę ofertową, a w konsekwencji prawdopodobnie nieruchomości nie sprzedadzą - ocenia Joanna Jażdżewska. - Ci, którzy muszą mieszkanie sprzeda choćby z powodu problemów ze spłatami rat, mogą popaść w większe tarapaty. Może też przybyć wypowiedzianych kredytów i licytacji komorniczych.

Także Leszek Hardek, pośrednik z toruńskiej agencji Intercentrum zauważa, że osoby, których zadłużenie przewyższa realną wartość mieszkania, wycofują oferty ze sprzedaży, chyba że nie mają innego wyjścia i sprzedać muszą. - Frankowi kredytobiorcy powinni raczej poczekać na powrót kursu do rozsądnego poziomu, a nie wykonywać nerwowe ruchy - mówi Leszek Hardek.

Reklama
Reklama

A Marcin Moneta, analityk z Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości (WGN) twierdzi, że trudno prognozować, jak sprawa frankowiczów przełoży się na rynek nieruchomości. - Na razie liczba osób, które mają problemy ze spłatami kredytów jest relatywnie niska. Jeśli miałaby mocno wzrosnąć, oczywiście doszłoby do destabilizacji rynku nieruchomości i być może wysypu tanich mieszkań licytowanych przez banki, ale jest to bardzo mało realny scenariusz, bo same banki zrobią wszystko, by do niego nie doszło - ocenia Marcin Moneta.

Zdaniem Katarzyny Liebersbach-Szarek, pośredniczki z krakowskiego Centrum Doradców Nieruchomości, uwolnienie kursu franka, jeśli wpłynie na rynek, to w niewielkim stopniu. - Te osoby, które mają kredyt wyższy niż wartość nieruchomości, raczej nie będą ich sprzedawać, chyba że dopłacą do spłaty kredytu. Ci którzy mają niewielki kredyt, będą sprzedawać jak do tej pory, jeśli to będzie uzasadnione ekonomicznie - mówi pośredniczka z Krakowa.

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama