Koreańskie Centra ds. Kontroli i Prewencji Chorób (KCDC) wcześniej utrzymywały, że w kraju nie skończyła się nigdy pierwsza fala epidemii.
Jednak 22 czerwca dyrektor KCDC Jeong Eun-kyeong stwierdził, że stało się jasne, iż długi weekend na początku maja doprowadził do pojawienia się nowej fali zakażeń, które wiążą się z obszarem metropolitalnym Seulu.
- W rejonie tym pierwsza fala trwała od marca do kwietnia oraz od lutego do marca - powiedział Jeong na konferencji prasowej. - Potem zaobserwowaliśmy drugą falę, która została wywołana weekendem majowym - i obecnie ona trwa - dodał.
Epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 w Korei Południowej miała miejsce pod koniec lutego - 29 lutego w całym kraju wykryto 909 zakażeń koronawirusem.
Do końca kwietnia liczba ta spadła jednak do kilku zakażeń wykrywanych w ciągu doby.
Jednak w maju w Seulu i w jego sąsiedztwie zaczęły pojawiać się nowe ogniska choroby.
- Początkowo spodziewaliśmy się, że druga fala pojawi się jesienią lub zimą. Nasza prognoza okazała się błędna. Tak długo, jak długo ludzie będą utrzymywać długie kontakty, zakażenia będą trwać - podkreślił dyrektor KCDC.
Burmistrz Seulu Park Won-soon ostrzegł, że jeśli współczynnik reprodukcji wirusa utrzyma się na obecnym poziomie wkrótce w Seulu mogą być wykrywane setki zakażeń dziennie.
W niedzielę w Korei Południowej wykryto 17 nowych zakażeń koronawirusem - po raz pierwszy w czerwcu liczba nowych zakażeń wykrytych w ciągu doby spadła poniżej 20.