Szwecja jest krajem z piątą najwyższą na świecie liczbą ofiar COVID-19 per capita. W Szwecji na COVID-19 zmarło więcej osób niż we wszystkich graniczących z nią krajów razem wziętych.
Dzienna liczba zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w Szwecji wzrosła do ponad 1000 w ubiegłym tygodniu, podczas gdy w maju była niższa od 500.
W maju naczelny epidemiolog Szwecji, Anders Tegnell, odpowiedzialny za strategie walki z epidemią przekonywał, że przyjęta przez władze w Sztokholmie strategia sprawi, że druga fala epidemii przebiegnie w kraju łagodniej niż w krajach, które wprowadziły ścisłą kwarantannę.
- Jesienią będzie druga fala - mówił. - Szwecja będzie miała wyższy poziom odporności i liczba zakażeń będzie wówczas prawdopodobnie dość niska - dodawał w rozmowie z "Financial Times".
Jednak obecnie - jak pisze Business Insider - wydaje się, że strategia ta zawiodła. W maju opublikowano wyniki badania, z którego wynikało, że w Sztokholmie przeciwciała chroniące przed COVID-19 ma 7,3 proc. mieszkańców - dużo za mało, by zapewnić tzw. odporność stadną (do tego potrzeba 60-70 proc.), która hamuje transmisję wirusa.
W Szwecji na COVID-19 zmarło 5370 osób. W Danii, drugim kraju nordyckim z największą liczbą ofiar koronawirusa, na COVID-19 zmarło 606 osób.
Szwecja przyjęła też inną niż większość państw strategię odnośnie testów - skupiając się na testowaniu pracowników ochrony zdrowia i osób hospitalizowanych, a nie całej populacji.
Dochodzenie wszczęte przez premiera ma po pierwsze odpowiedzieć na pytanie dlaczego połowa zgonów na COVID-19 w Szwecji miała miejsce w domach opieki.
- Nie zdołaliśmy ochronić najbardziej narażonych, starszych, mimo naszych najlepszych intencji - przyznał premier.