Nazwa jest tu nieco myląca i dla zachodniego odbiorcy mało zachęcająca. Do sosu, którym polane są rozpływające się w ustach kostki bakłażana, nie potrzeba ryby i nie ma on wcale rybnego aromatu. Ten klasyczny sos kuchni syczuańskiej robi się z czosnku, specjalnej pasty ze sfermentowanej fasoli i imbiru. Kiedyś używano go najczęściej rybą, stąd nazwa. W anglojęzycznych wersjach chińskiego menu nie wspomina się o rybie, by nie zniechęcać odbiorcy. Najczęściej mowa jest więc o "bakłażanie w sosie czosnkowym". Lecz choć czosnek jest rzeczywiście bardzo ważny (musi być go czuć, by danie było naprawdę świetne), to kluczem jest "doubanjiang", czyli owa fasolowa pasta z dodatkiem chili. Wiele chińskich restauracji na Zachodzie stosuje zamiast niej sos sojowy - co niestety nie pozwala odbiorcy wznieść się na wyżyny, jakie otwiera przed nami to danie w wersji oryginalnej.