Z roku na rok przybywa gatunków ryb i owoców morza, które są nadmiernie eksploatowane. Ekolodzy apelują, by idąc na zakupy zastanowić się, czy ryba, którą chcemy kupić, nie pochodzi z przełowionych stad. Zachęcają także do podpisania

petycji nawołującej Parlament Europejski do zreformowania unijnej polityki rybołówstwa

w sposób gwarantujący zachowanie zasobów ryb dla obecnego i przyszłych pokoleń.

Przetrwanie konkretnych gatunków ryb zależy w dużej mierze od nas - jeśli chcemy, by nasze dzieci mogły się cieszyć smakiem łososia bałtyckiego, należy przestać go kupować. W ten sposób gatunek otrzyma szansę na odrodzenie się. WWF (ang. World Wildlife Fund), organizacja ekologiczna, mająca na celu powstrzymanie degradacji środowiska naturalnego Ziemi, wydała specjalny poradnik, który można wziąć ze sobą, idąc na zakupy. Można się z nim zapoznać na stronie poradnikrybny.wwf.pl.

Ryby i skorupiaki zostały w nim podzielone na trzy kategorie, oznaczone kolorami - w zielonej rubryczce znajdziemy te, które możemy jeść (m.in. karp, makrela, szczupak), w żółtej - te, przy których zakupie powinniśmy zachować szczególną uwagę, bo dane na temat ich populacji są niepełne, lub połowy czy hodowla szkodzą środowisku (sandacz, pstrąg tęczowy, mintaj, panga), w czerwonej - te, którym na skutek przełowienia grozi wyginięcie (łosoś bałtycki, halibut atlantycki).

Także Polacy mogą podpisać się w internecie i na Facebooku pod apelem do europejskich polityków, wzywającym ich do działań mających na celu odbudowę stad ryb.

Petycję można podpisać na wwf.pl/wiecejryb lub znaleźć WWF Polska na Facebooku: facebook.com/WWFpl.