. Wraz z mężem Tonym Halikiem zrealizowała ok. 300 telewizyjnych programów „Pieprz i wanilia” z podróży po wszystkich kontynentach. Po śmierci męża zajęła się urokami rodzimych ziem.
Realizując cykl telewizyjnych programów „Groch i kapusta”, robiła też zdjęcia. Materiał fotograficzny z tych wypraw złożyła w siedem albumów z podtytułem w formie nakazu: „Podróżuj po Polsce!”. Nadal jednak przemierza odległe rejony świata z aparatem fotograficznym w ręce.
Jej pierwsza wystawa fotograficzna nosiła tytuł „Z bliska”. Było to 14 lat temu. Od tamtej pory miała prawie dwadzieścia indywidualnych pokazów.
Rok 2010 rozpoczęła prezentacją w stołecznej Galerii Art NEW media. Na ekspozycję „Z Gabonu”, gdzie była w kwietniu ubiegłego roku, złożyło się 16 wielkoformatowych (140 x 100 cm) zdjęć.
W kadrach – przyroda. W obiektywie Dzikowskiej przeobraża się we wspaniałe malarsko-płaskorzeźbowe kompozycje.
Patrząc na jej fotograficzne „obrazy”, z trudem rozpoznaję, co znalazło się w obiektywie. Nadmuchany ortalion? Roztopiony ołów? Powierzchnia Księżyca? Kiedy autorka zdradza, że to… błoto, jestem rozczarowana. A zarazem zachwycona. Podobnie nie rozpoznaję kory drzew, piasku, kamieni.
– Patrzę na naturę jak na dzieło sztuki. Dostrzegam w niej związki, nawiązania i pastisze wszystkich plastycznych kierunków: impresjonizmu i ekspresjonizmu, pointylizmu, realizmu, malarstwa gestu, nawet konceptualizmu – upiera się Elżbieta Dzikowska. – I wciąż pozostaje dla mnie zagadką: artyści inspirują się naturą, czy przyroda bezwiednie naśladuje sztukę? Nie mam odpowiedzi.
[i]Elżbieta Dzikowska „Z Gabonu”, Galeria Art NEW media, ul. Krakowskie Przedmieście 41, wystawa czynna do 6.02[/i]