Jednym z nich jest centrum handlowe, w którym święto zakochanych obchodzić będzie w tym roku 12 procent z nas.
[srodtytul]W świątyni miłości czy komercji? [/srodtytul]
Restauracja i kino to wciąż najpopularniejsze miejsca walentynkowych eskapad. Na dobry, obowiązkowo romantyczny film 14 lutego wybierze się aż 24 proc. zakochanych, do restauracji 27 proc. Tylko 2 proc. wybierze się w romantyczną podróż. 20 proc. spędzi ten czas w domu. Co ciekawe, 12 proc. deklaruje, że w święto zakochanych wybierze się do centrum handlowego – wynika z sondażu Silesia City Center.
Na zakupy? – Ależ gdzie! To nie prawda, że nawet w Walentynki robimy zakupy, aczkolwiek zdarzają się pary, które w te dni odwiedzają perfumerie czy salony jubilerskie – śmieje się Marta Drzewiecka, dyrektor ds. marketingu Silesia City Center.
– Musimy pamiętać o tym, że dzisiejsze centra handlowe to centra rozrywki, które funkcjonują podobnie, jak kiedyś miejskie deptaki, stąd pewnie na liście walentynkowych eskapad pojawia się centrum handlowe – tłumaczy Drzewiecka.
Ale czy tak jest faktycznie? 98 procent mężczyzn zapytanych o to, czy planuje podarować jakiś prezent swojej wybrance, odpowiada twierdząco.
Na liście zakupów są standardowe kwiaty i kartki, ale również biżuteria, seksowna bielizna, dodatki, a nawet kremy przeciwzmarszczkowe.
– Zakupy jednak raczej robimy przed randką. Już od początku lutego w sklepach pojawiają się specjalne walentynkowe oferty dla niego i dla niej – mówi Drzewiecka.
Tak więc mamy promocje kont dla dwojga w banku, podróże dla dwojga z rabatem, a nawet promocję na bieliznę, także dla dwojga. A skoro już dwie osoby, to podwójny wydatek. I tu ciekawostka, bo na Walentynkach próbujemy zaoszczędzić.
Średnio na prezent nie wydamy więcej niż 100 zł. Taką kwotę deklaruje aż 78 proc. zapytanych o walentynkowy budżet. Powód – prezent ma być od serca – twierdzą ankietowani.
[srodtytul]Serce w sklepie znalezione[/srodtytul]
Tego serca coraz częściej szukamy na pasażach handlowych. 28 proc. zapytanych o to, czy kiedykolwiek było na randce w centrum handlowym, odpowiada twierdząco.
– Nie wiedzieć czemu, galerie handlowe stają się miejscami romantycznymi. Niejednokrotnie w Silesia City Center byliśmy świadkami oświadczyn, a w 2009 roku nawet ślubu, pierwszego w Polsce. Randki nie są niczym niezwykłym, patrząc chociażby na liczbę lodziarni, kawiarni, cukierni czy restauracji, które dziś znajdujemy w galeriach – mówi Drzewiecka.
Jest też i druga strona medalu. 43 procent nie wyobraża sobie, że mogłoby wybrać się na walentynkową randkę do galerii handlowej. Powód? Za głośno, za jasno i mało romantycznie. Ale już 46 procent dopuszcza taką możliwość.
– To wszystko zależy od wieku. Młodzi ludzie są bardziej elastyczni, nie przeszkadza im hałas i to, co się nazywa „komercją”. Częściej szukają oni także dodatkowych atrakcji walentynkowych, nie tylko romantycznego spoglądania sobie w oczy – mówi.
[ramka]Dane procentowe zawarte w tekście pochodzą z sondażu przeprowadzonego przez Silesia City Center w dniach 25-30 stycznia 2011, na próbie 1000 osób, na terenie miasta Katowice, Chorzów i Bytom. Wiek ankietowanych 16-55 lat.[/ramka]