Nowe schronisko miałoby stanąć na 1,5-hektarowej działce przy granicy Targówka i Rembertowa w sąsiedztwie Zakładu Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych.
– Braliśmy pod uwagę różne lokalizacje, szukaliśmy takiej, gdzie psy i koty nie będą przeszkadzały sąsiadom – mówi Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza. – Na chwilę obecną działka na Targówku wydaje się być najlepszym miejscem.
Na nowe schronisko przyjdzie jednak jeszcze poczekać. Najpierw miasto musi zdecydować, którą lokalizację ostatecznie wybrać, potem zdobyć wszystkie pozwolenia, a następnie ogłosić przetarg na projekt schroniska. Powstanie więc dopiero za kilka lat.
– Na pewno mieszkańcy okolicznych działek dowiedzą się o naszych zamiarach przed zaczęciem procedur. Zależy nam na ich akceptacji – mówi Agnieszka Kłąb.
Najbliższe domy są jednak daleko, a w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego teren ten przeznaczony jest pod funkcje techniczno-produkcyjno-usługowe.
Dzielnica sprawy nie chce komentować. – Oficjalnie nic jeszcze na ten temat nie wiemy – mówi rzecznik Targówka Rafał Lasota.
Tymczasem Schronisko na Paluchu nie może narzekać na przepełnienie. – Na dzień dzisiejszy na 4 hektarach mieszkają u nas 2222 psy – mówi dyrektor schroniska Wanda Dejnarowicz. – Ok. 700 musi przebywać w pojedynczych boksach, pozostałe zwierzęta znajdują się w pomieszczeniach zbiorowych.
Z miesiąca na miesiąc trafia tam coraz mniej zwierząt. Ogromną rolę odegrały w tym m.in. promocja adopcji, wizyty znanych osób w schronisku i akcja czipowania zwierząt.
– Jeśli trafia do nas pies lub kot, który jest w taki sposób oznaczony, dzwonimy do właściciela z prośbą o odebranie go – mówi dyrektor Dejnarowicz.
Władze schroniska zauważyły też, że zwiększa się liczba adopcji, szczególnie kotów. – W pierwszych miesiącach tego roku adoptowano ich o 50 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2010 r. – mówi Dejnarowicz.
Czy budowanie kolejnego schroniska jest więc dobrym pomysłem? – Jeśli są na to środki, to jak najbardziej tak – mówi dyrektor „Palucha". Wskazuje jednak na zagrożenia. Przykładowo właściciele mogą porzucać zwierzaki z „mniejszym bólem serca", gdyż uznają, że skoro są dwa schroniska, to pupilowi będzie tam dobrze.
Działacze organizacji pozarządowych piszą też ciągle petycje w sprawie „Palucha". Uważają, że dwa tysiące zwierząt w jednym miejscu to za dużo.
– Na tę chwilę drugie schronisko jest potrzebne – mówi Agnieszka Kłąb. – Jednak jeśli na „Paluch" będzie trafiać coraz mniej zwierząt, które szybko znajdą nowych opiekunów, to z przyjemnością zrezygnujemy z jego budowy.
