Ze względu na złe warunki schronisko w podwarszawskim Celestynowie zostało na początku lutego wykreślone z rejestru przez powiatowego lekarza weterynarii. Mimo kroków odwoławczych podjętych przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, do którego należy placówka, decyzję utrzymano w mocy.
Ale TOZ skorzystał jeszcze z możliwości zaskarżenia jej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ten nie wyznaczył jeszcze terminu posiedzenia w tej sprawie.
Paweł Jakubczak, mazowiecki lekarz weterynarii, mówi, że pierwsze słyszy o takim kroku placówki.
– Decyzja o wykreśleniu schroniska jest ostateczna. Może ją zmienić tylko orzeczenie sądu administracyjnego – tłumaczy Jakubczak.
Dodaje, że powiatowy lekarz weterynarii w Otwocku wszczął postępowanie egzekucyjne wobec schroniska.
– Musimy stać na straży prawa. Skoro decyzja o wykreśleniu obiektu z rejestru została wydana, to powinna być egzekwowana. A tam wciąż w złych warunkach żyją zwierzęta – tłumaczy Paweł Jakubczak.
Co oznacza wszczęcie egzekucji? – Zostanie wystawiony mandat – podkreśla weterynarz.
W tej chwili w Celestynowie jest 400 psów i 55 kotów.
– Ponad sto zwierząt oddaliśmy do adopcji. Ale znów ludzie podrzucają nowe do lasu pod nasze ogrodzenie. W niedzielę przygarnęliśmy sukę i siedmioro szczeniąt, w poniedziałek małe kotki – opowiada Izabela Działak, szefowa schroniska. Dodaje, że w Celestynowie trwa remont. W pierwszej kolejności odnawiany jest budynek administracji. – Kojce będą remontowane, kiedy spłyną do nas pieniądze z tzw. jednego procenta i kiedy zmniejszy się liczba zwierząt – mówi Izabela Działak. Apeluje o kolejne adopcje i niepodrzucanie zwierząt pod schronisko.
Paweł Jakubczak zapowiada, że jeśli w placówce poprawią się warunki, może ona znów być wpisana do rejestru.
