Problem stał się mój, rzuciłem się w wir poszukiwań, pewny, że muszę odsiać setki czy nawet tysiące teledysków.

Trafiłem na taki dialog: „Nie mogę z tobą się jutro spotkać, bo wyjeżdżam z twoją Kaśką w góry. – Kaśka była moja. Kiedyś. Teraz MTV".

MTV znaczyło w tym kontekście „mnie to wali", czyli kompletny brak zainteresowania.

Wypowiadający te słowa mógł jednak, po freudowsku, nie do końca wiedzieć, co mówi – przecież stara miłość boli, nawet jeszcze po latach. Zastanawiałem się, czy MTV, zamiast całkowitej obojętności, nie oznacza czegoś przeciwnego, rozpaczy. I taka sytuacja jest dopuszczalna, znalazłem bowiem źródła świadczące o tym, że MTV bywa skrótem, dającym się rozwinąć jako: „mocne tanie wino". Zrozpaczony nieudaną miłością szukał więc pocieszenia w alkoholu.

Tę wersję podtrzymał inny dialog, który znalazłem na niezawodnej stronie Miejskiego Słownika Slangu. A brzmiał on: „Ale mam doła, totalny brak kasy. – To chodźmy na MTV!".

A może młodzieńcy, z powodu braku pieniędzy, szukali pociechy naprawdę w oglądaniu teledysków?

W nowym roku życzę Państwu, by nie był to jedyny sposób na rozwiązanie problemu dziury w domowym budżecie.