Prof. Kupchan uważa, że prezydent Donald Trump sprawił, że USA odeszły od roli państwa będącego forpocztą ideałów republikańskich - wypomina przy tym Trumpowi, że ten podziwia sposób rządzenia jaki praktykuje Władimir Putin.
"Kiedy pokusa zwrócenia się ku nacjonalistycznemu populizmowi zatacza coraz szersze kręgi, Europa musi utrzymać fort Zachodu. Pierwsza bitwa toczy się w Polsce, która coraz bardziej odchodzi od liberalizmu" - czytamy w "New York Times". Prof. Kupchan dodaje, że UE musi "zdecydowanie stanąć w obronie wartości Zachodu".
Następnie prof. Kupchan pisze, że "populistyczny rząd Polski" próbuje zdobyć kontrolę nad mediami informacyjnymi, upolitycznia służbę cywilną i "zastrasza intelektualistów oraz organizacje społeczne". W artykule czytamy też o przyjętych w grudniu ustawach o SN i KRS, które - w ocenie autora - "zagrażają niezależności sądownictwa".
Prof. Kupchan ocenia, że w odpowiedzi na te działania Bruksela "podjęła właściwe kroki ostrzegając, że Warszawa może zostać ukarana" jeśli będzie postępować niezgodnie z fundamentalnymi dla UE wartościami takimi jak "demokracja, równość, rządy prawa i poszanowanie praw człowieka". Odnotowuje przy tym uruchomienie przez KE procedury z artykułu 7 traktatu unijnego.
W ocenie prof. Kupchana działania te spotkały się już z reakcją Warszawy - na co jego zdaniem wskazuje rekonstrukcja rządu i spotkanie Mateusza Morawieckiego z przewodniczącym KE Jeanem-Claudem Junckerem. "Ale tym posunięciom muszą towarzyszyć jakieś konkretne kroki zmierzające do korekty nieliberalnego kursu Polski" - zaznacza. "UE musi nadal wywierać presję" - dodaje.
Według prof. Kupchana UE musi stosować taką politykę wobec Warszawy nie tylko dla dobra liberalnej demokracji w Polsce, ale również dla "demokratycznego mandatu" samej Unii. "Projekt integracji europejskiej jest atakowany przez te same populistyczne i nacjonalistyczne siły, które spotykamy w Polsce" - pisze. I przekonuje, że UE - dla własnej wiarygodności - powinna podjąć wysiłki zmierzające do odebrania Polsce prawa głosu w UE.
Autor artykułu przyznaje jednocześnie, że takie kroki nie gwarantują, że Polska zawróci z obranej przez obecny rząd drogi. Co więcej - jak pisze Warszawa może użyć argumentu o "zagranicznej ingerencji" do dalszego ograniczania wolności obywatelskich. "Niech i tak będzie. UE musi bronić swojej własnej demokratycznej wiarygodności, nawet jeśli nie może skłonić Polski do tego, by postępowała według takich (demokratycznych) reguł".
"Waży się los Polski, Europy i Zachodu" - podkreśla prof. Kupchan.