P. stracił posadę, gdy na jaw wyszły jego kontakty z handlarzami narkotyków, a lubelska prokuratura zarzuciła mu wprowadzenie do obrotu 1,2 kg kokainy.
– Mój klient został bezpodstawnie zwolniony z pracy. Sąd go nie skazał, więc nie ma mowy o popełnieniu przez niego przestępstwa – mówi ŻW mec. Grzegorz Kucharski, obrońca byłego doradcy. Adwokat potwierdza, że pozew przeciwko Kancelarii Prezydenta złożył w sądzie pracy. Chce wezwać na świadków m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.
Afera z byłym doradcą prezydenta w roli głównej wybuchła w lipcu. Na specjalnej konferencji ogłoszono, że miał handlować narkotykami, za co wyrzucono go z pracy.
Artura P. zwolniono dyscyplinarnie, podając, że powodem jest popełnienie przestępstwa, które „uniemożliwia jego dalszą pracę na stanowisku doradcy prezydenta RP”.
Obrońca Artura P. uważa, że jego klienta zwolniono, łamiąc kodeks pracy.– Powołano się na przepis, który pozwala rozwiązać umowę o pracę w sytuacji, gdy przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu. Tymczasem śledztwo trwa, a wyrok nie zapadł – argumentuje mec. Kucharski.