Ale czwartek 23 czerwca nie zostanie zapamiętany jako wielki dzień w jakże przecież wspaniałej, historii kraju. Brytyjczycy zdecydowali się na drastyczny zasadniczo z trzech, mało chwalebnych powodów.
Po pierwsze to wynik niezwykłego błędu Davida Camerona. W styczniu 2013 zapowiedział organizację referendum w nadziei, że w ten sposób zepchnie na margines eurosceptyczne skrzydło swojej partii oraz nacjonalistyczną UKIP Nigela Farage’a. Stało się dokładnie odwrotnie - tym ruchem Cameron zmobilizował brytyjskich populistów, dał im realny cel do walki. Doprowadził też do niezwykłego podziału Torysów. Ten tragiczny błąd właściwie przekreśla dorobek premiera, czyni z niego polityka tragicznego.