W kraju toczy się około stu śledztw w sprawie nadużyć przy oddawaniu działek i kamienic zabranych w Warszawie dekretem Bieruta. Oprócz ścigania winnych prowadzące je prokuratury będą wykorzystywać także drogę cywilną. Powierzono to śledczym znającym tę problematykę.
Ma to być regułą
– Powstał u nas specjalny zespół prokuratorów, który będzie się zajmował wnoszeniem pozwów i zaskarżeniami decyzji administracyjnych w sprawach dotyczących reprywatyzacji – potwierdza „Rzeczpospolitej" Andrzej Szeliga, szef Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
Zespół jest dziewięcioosobowy, a został powołany decyzją prokuratora krajowego.
Także we Wrocławiu, gdzie toczą się śledztwa w sprawie najbardziej kontrowersyjnych stołecznych reprywatyzacji – w tym działki Chmielna 70 sprzed Pałacu Kultury i Nauki – jest prokurator specjalizujący się w sprawach cywilnych.
– Trwa intensywna analiza spraw. Badamy m.in., w których przypadkach są podstawy do wzruszenia decyzji administracyjnych – mówi nam Piotr Kowalczyk, szef Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. Na razie analizowanych jest pod tym kątem 11 postępowań reprywatyzacyjnych.
Zgodnie z przepisami prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie i przystąpić do już się toczącego, jeżeli uzna, że wymaga tego „ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego". Dotąd czasami korzystano z tej możliwości, ale były to wyjątki – teraz w sprawach reprywatyzacji ma to być reguła.
Już mają sukcesy
Praktyka pokazuje, że jeśli prokuratorzy zdecydują się wniesienie pozwów czy skarg, są skuteczni.
Najnowszy przykład: warszawskiej prokuraturze udało się unieważnić przed sądem umowę sprzed 16 lat dotyczącą sprzedaży praw i roszczeń do wartych fortunę terenów w warszawskiej dzielnicy Praga-Południe (opisaliśmy to w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej"). Wcześniej doprowadziła m.in. do wykreślenia z rejestru przedsiębiorców bezprawnie reaktywowanej spółki, która upomniała się o ten grunt.
Z kolei katowicka prokuratura w innej spektakularnej sprawie doprowadziła do wyrejestrowania spółki Giesche, którą kilka lat temu wskrzesiła grupa osób. Do przedwojennej Giesche należało 30 proc. Katowic - „reaktywatorzy" żądali zwrotu tego majątku lub 341 mln zł rekompensaty za znacjonalizowane mienie spółki.
Prokuratura Okręgowa w Katowicach (choć nie prowadziła śledztwa w tej sprawie) przez sześć lat walczyła o wykreślenie wskrzeszonej spółki z Krajowego Rejestru Sądowego. Udało się dopiero w tym roku. Automatycznie wygasiło to roszczenia majątkowe. Zaangażowanie prokuratury w pozakarne działania miało więc kolosalne znaczenie dla miasta. – Chodziło o zapobieżenie ewentualnym roszczeniom do ogromnego terenu przez osoby nieuprawnione – mówi prok. Marta Zawada-Dybek z katowickiej prokuratury.
Przy reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie dochodziło do wielu nadużyć – nieruchomości oddawano handlarzom roszczeń, oszustom, fałszywym spadkobiercom. Ale większość śledztw w ostatnich latach była umarzana lub wcale ich nie wszczynano. Teraz prokuratura chce nadrobić stracony czas.