Reklama

IPN planuje oskarżenie byłego premiera Czechosłowacji

Instytut chce odnaleźć miejsca tajnych pochówków osób, które zostały śmiertelnie porażone prądem w trakcie przekraczania granicy czechosłowacko-austriackiej.

Aktualizacja: 13.06.2017 18:31 Publikacja: 12.06.2017 19:52

IPN planuje oskarżenie byłego premiera Czechosłowacji

Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski

W poniedziałek przedstawiciele Platformy Europejskiej Pamięci i Sumienia przekazali pionowi śledczemu IPN zeskanowany plik dokumentów dotyczących 13 polskich obywateli, którzy w latach 1961– 1965 zostali śmiertelnie porażeni prądem na granicy pomiędzy komunistyczną Czechosłowacją i Austrią. Próbowali oni uciec z bloku wschodniego na Zachód.

– Materiały te pochodzą ze Słowackiego Instytutu Pamięci, a także czeskich służb specjalnych. To akta spraw karnych prowadzonych przez czechosłowacką Służbę Bezpieczeństwa w sprawach osób, którzy zginęły na granicy. Zawierają m.in. dane i zdjęcia poszkodowanych, a także tabele z nazwiskami sprawców. Mamy także raporty codzienne straży granicznej, informacje i dane osób aresztowanych na granicy – opisuje dr Neeli Winkelmann, dyrektor zarządzająca Platformy Europejskiej Pamięci i Sumienia.

Dokumenty te zostaną dołączone do śledztwa, które od roku prowadzi prokurator IPN z Krakowa. Dotyczy ono zabójstw polskich obywateli dokonanych na granicy czechosłowacko-austriackiej przez funkcjonariuszy czechosłowackich służb w latach 1948–1989.

W „Rzeczpospolitej" szerzej pisaliśmy o tym postępowaniu na początku czerwca.

Prokurator Wojciech Pardyak, który prowadzi to postępowanie, dysponuje już listą 30 nazwisk Polaków, którzy zostali porażeni prądem przy nielegalnej próbie przejścia granicy. W miejscach, gdzie zginęli w zasiekach, płynął prąd o napięciu 5–6 tys. woltów. Uciekinierzy ginęli, bo miejsca te nie były oznakowane.

Reklama
Reklama

Andrzej Pozorski, dyrektor pionu śledczego IPN, zapowiada, że w oparciu o przekazane materiały śledczy będą chcieli ustalić miejsca, gdzie pochowano ofiary „elektrycznej granicy".

Zgodnie z instrukcją czechosłowackich służb nie można ich było chować w miejscu ich zamieszkania, a na grobie podawać nazwisk zmarłych. – Chcielibyśmy odnaleźć te miejsca, doprowadzić do ekshumacji i pochowania tych ofiar na terenie Polski – zapowiada prokurator Pozorski.

Na razie nie wiadomo, kiedy to się stanie. Najczęściej do takich wypadków dochodziło w okolicach czeskiego Mikulova.

Celem prowadzonego postępowania jest oskarżenie zarówno osób z kierownictwa państwa czechosłowackiego, jak i poszczególnych żołnierzy z posterunków granicznych, którzy w oparciu o – jak to nazywa śledczy – bezprawny rozkaz włączali prąd.

Zarzut sprawstwa kierowniczego może usłyszeć były premier Czechosłowacji Lubomir Strougal. – W latach 1961– 1965 był ministrem spraw wewnętrznych Czechosłowacji i odpowiadał za tę sytuację, potem był premierem i członkiem kierownictwa Komunistycznej Partii Czechosłowacji – dodaje dr Winkelmann. Strougal ma 93 lata.

– To będzie precedens. Ale sprawa ta może otworzyć drogę do osądzenia podobnych spraw na granicy niemiecko-niemieckiej (pomiędzy NRD a RFN – red.) – dodaje dr Neeli Winkelmann.

Reklama
Reklama

Informuje ona, że na razie czeskie sądy skazały zaledwie czterech pograniczników. Uznały ich za winnych śmierci obywateli Niemiec. Czeski wymiar sprawiedliwości nie uznaje – zdaniem naszych śledczych – tego przestępstwa jako zbrodni przeciwko ludzkości.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama