14 maja 1984 roku miała miejsce premiera komedii science fiction „Seksmisja” w reżyserii Juliusza Machulskiego. W 34 rocznicę przypominamy tekst z września ubiegłego roku.

Na okładce nowej książki Pauliny Młynarskiej "rebel" jest zdjęcie autorki, która pokazuje środkowy palec. - Najgorsze co może nam się przytrafiać to autocenzura. Bardzo dużo osób nie angażuje się w pewne sprawy nie dlatego, że jest jakaś cenzura na ul. Mysiej, tylko dlatego, że mają kontrakty reklamowe - mówiła Młynarska. 

Dodała, że znane postaci z show biznesu mogłyby się angażować w różne akcje, ale boją się. - Ja angażuje się akurat w sprawy kobiet, ale można by było angażować się w sprawy np. ludzi starszych, którzy są wykluczeni - mówiła autorka. - Nie boję się utraty kontraktów, bo ich nie mam. Jestem osobą niezależną. 

- Nie uzależniłam się od nikogo, kto mógłby mi kazać, jak mam pisać. Naraziłam się pewnie wszystkim stronom, czterem, bo pewnie jest ich tyle - mówiła Młynarska. 

Mimo, że PiS nie jest opcją polityczną Młynarskiej to ta wstawiała się za posłanką Krystyną Pawłowicz, jeśli była ona obiektem seksistowskich ataków. - Broniłam wiele razy Krystynę Pawłowicz i będę robiła to zawsze, jeśli uznam, że powinnam tak robić - mówiła pisarka.

Prowadzący wspomniał, że niedawno Młynarska zaatakowała film "Seksmisja" Juliusza Machulskiego, który jej zdaniem powinien przeprosić za niektóre sceny. - Chciałabym zostać dobrze zrozumiana. Cenię talent pana Machulskiego. W latach 80 ten film był zjawiskiem - mówiła Młynarska. - Tam jest to przesłanie, że świat, którym rządziłyby kobiety, byłby piekłem. Patrząc z psychoanalitycznego spojrzenia, mam za sobą 11 lat doświadczenia. Nigdy nie żartujemy sobie z czegoś tak po prostu. Ten film zaszczepił bardzo dużo nieufności do kobiecości. Uważam, że za ten kawałek dotyczący spraw związanych z traktowaniem kobiet Machulski mógłby przeprosić.